Stawianie na Tuska
Powrót Donalda Tuska okaże się najprawdopodobniej błędem opozycji. Jeśli nie teraz, to w dłuższej perspektywie. Polska opozycja bowiem cały czas, począwszy od 2015 r., błędnie odczytuje sytuację społeczną w Polsce i wokół siebie.
Powrót Donalda Tuska okaże się najprawdopodobniej błędem opozycji. Jeśli nie teraz, to w dłuższej perspektywie. Polska opozycja bowiem cały czas, począwszy od 2015 r., błędnie odczytuje sytuację społeczną w Polsce i wokół siebie.
W poprzednim artykule pt. „Kiedy, gdzie i dlaczego zło się pleni”, opublikowanym w „Gazecie Polskiej Codziennie” 29 lipca, zająłem się pojęciem zła w historii ludzkości. Zakończyłem go dwoma sarmackimi przysłowiami, z których wynikało, że nasi przodkowie, przy wszystkich swoich przewinach i przywarach, nie relatywizowali zła i jednoznacznie odróżniali je od dobra.
Ostatnio ostry i utrwalony przez lata podział w Polsce na zwolenników Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości ustępuje ostremu podziałowi na zwolenników szczepionek przeciwko COVID -19 oraz tychże szczepionek przeciwników. To podział na zaszczepionych i niezaszczepionych.
Presja imigracyjna, którą przy pomocy Rosji wywiera Białoruś Łukaszenki na Litwę, przerzucając przez granicę białorusko-litewską nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu, stała się instrumentem, a pomocą którego obie dyktatury podjęły próbę skłócenia Polski i Litwy.
Najpierw legendarny tyczkarz Władysław Kozakiewicz powiedział o rywalizującej w Tokio Zofii Klepackiej, że „jako człowiek jest na dnie” i on nie potrafi jej kibicować. Potem trzy grosze dorzuciła Jagna Marczułajtis-Walczak, która prześmiewczo skomentowała twitterową grafikę, na której polska olimpijka zamiast żagla trzyma krzyż. Posłanka PO skrytykowała więc sportowca tylko za to, że pokazuje przywiązanie do wiary.
Gościnność to polska cecha narodowa. Słyniemy z niej w Europie, ba, w całym bożym świecie. „Postaw się, a zastaw się” – to stare polskie powiedzenie wzięło się właśnie z tradycji goszczenia nie tylko rodziny, lecz także nierzadko w „starej Polszcze” nawet znajomych.
Marszałek Senatu zaprasza przedstawicieli obcych państw i interesów do omawiania polskiego prawa, choć został wybrany głosami polskich obywateli. I nie budzi to powszechnego oburzenia.
Polskę i ziemie, które dziś należą do Łotwy, łączą bliskie stosunki od XVI w. Wówczas arcybiskup Rygi zwrócił się do króla Zygmunta II Augusta o ochronę przed zagrożeniem ze strony cara. W wojnie inflanckiej wojska polskie pod wodzą Stefana Batorego przyłączyły Rygę do Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Intensywną ewangelizację na tych ziemiach prowadził jezuita Piotr Skarga.
Mój ojciec miał 11 lat, gdy bezsilnie oglądał ze swojej Pragi płonącą w powstaniu Warszawę na drugim brzegu. W połowie września już byli „wyzwoleni” przez Sowietów z udziałem berlingowców. To dlatego w „Czterech pancernych” Janek podczas szturmu odnosi ciężkie rany i ląduje na długo w szpitalu, co pozwalało uniknąć kłopotliwych pytań o to, co też nasi bohaterowie i ich sowieccy towarzysze broni robili przez parę następnych miesięcy, obserwując bezkarne obracanie Warszawy w rumowisko gruzów. Tak, rachunek za zniszczenie naszej stolicy powinniśmy wystawić po równo – i Niemcom, i Rosjanom!
Unię Europejską zwykło się w Polsce traktować jako wartość samą w sobie. Wiadomo. Brak granic. Przynależność strukturalna do Europy Zachodniej. Fundusze i programy unijne. Obecność we wspólnocie, która oddala nas od Moskwy i Rosji. Słowem, mamy za co lubić Brukselę.
Kibice polscy są wyraźnie sfrustrowani tym, że po 5 dniach igrzysk Polska ma tylko jeden medal. Ale spokojnie. Jeszcze trwa wiele zawodów, w których mamy szanse, jeszcze nie rozpoczęła się lekka atletyka, która jest mocną stroną Polaków. Na bardzo negatywną ocenę moim zdaniem rzutuje to, że zawiedli tenisiści, na których mocno liczyli kibice. Wszyscy inni dotychczas startujący mieli połowiczne szanse na medal.
W sobotę w samo południe pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie odbędzie się manifestacja „Po stronie Polski” organizowana przez kluby „Gazety Polskiej”. Będziemy wspierać sędziów atakowanych przez opozycję i niemal wszystkie mainstreamowe media tuż przed posiedzeniem TK, które ma rozstrzygnąć kwestię związaną z wyższością prawa unijnego nad prawem krajowym. Będziemy bronić prawa Polski do samostanowienia.
Ten weekend zapowiada się niezwykle. 31 lipca o godz. 12 pod Trybunałem Konstytucyjnym kluby „Gazety Polskiej” organizują manifestację w obronie suwerenności Polski. Zapraszamy każdego, kto kocha Polskę. To nasz głos w sprawie przyszłości Ojczyzny i całej Europy. To głos za niepodległością, uznaniem demokratycznej woli narodów, ale także głos w sprawie tego, czym powinna być Unia Europejska.
Jedno trzeba przyznać. Ostatnie tygodnie nie były dla lemingów łaskawe. Nawet nie chodzi tu już o samego Tuska i tę mocno przeterminowaną „nową jakość”, którą ze sobą przyniósł, to dość wyraźne rozczarowanie mesjaszem, który jednak nie spełnił wszystkich rozbuchanych oczekiwań.
Pomyśl sobie, że jest rok, powiedzmy 1985. Jeśli jesteś trochę młodszy, masz mniej więcej tyle lat, co ja, niech będzie, że 1990. O internecie nikt tu nawet nie słyszał, muzyczne telewizje tyle, że wiesz, że są, ale Ty do dyspozycji masz co najwyżej skromna ofertę Telewizji Polskiej.
Ludzie szybko przyzwyczajają się do dobrego. Kilka lat temu: dwucyfrowe bezrobocie, głodowe pensje, często wypłacane z łaski, zwijanie usług publicznych pod byle jakim pretekstem.
Polski Ład da silny impuls inwestycyjny na najbliższe lata. Takiego mechanizmu, pozwalającego na bardzo szybki rozwój, którego korzystne efekty dostrzegą wszyscy, nie było dotąd.
Coraz częściej można usłyszeć, że wchodzimy w epokę nowej zimnej wojny. Jednak mimo podobieństw nie powinno nas to terminologiczne nawiązanie do czasów rywalizacji Związku Sowieckiego ze Stanami Zjednoczonymi zwieść.