O szpilach w Belgii i USA i kradzieży Gogola
Nie ma to jak wbijanie szpili! Nie jest żadną tajemnicą, że w Belgii francuskojęzyczni Walonowie nie przepadają, delikatnie mówiąc, za niderlandzkojęzycznymi Flamandami – i odwrotnie.
Nie ma to jak wbijanie szpili! Nie jest żadną tajemnicą, że w Belgii francuskojęzyczni Walonowie nie przepadają, delikatnie mówiąc, za niderlandzkojęzycznymi Flamandami – i odwrotnie.
Za rządów PO-PSL byłem nielegalnie inwigilowany przez tajne służby. Podsłuchiwano i śledzono mnie oraz moich bliskich. Wszystko dlatego, że w 2014 r. ujawniłem aferę taśmową. Nie tylko nikt nie poniósł odpowiedzialności za to bezprawie, ale część z jego uczestników ma się bardzo dobrze.
Skrajna lewica na Zachodzie czasami przeciwstawia Rosję, także Białoruś, Zachodowi. Twierdzi, że w ich krajach panuje rozbuchany neoliberalizm i rządy pieniądza, a na Wschodzie ma być inne podejście do człowieka – większa duchowość, wrażliwość. Niektórzy wskazują na (skromne w istocie) zdobycze socjalne Związku Sowieckiego, które rzekomo mają być wciąż respektowane.
Nie jestem przekonany do pomysłu, by Adam Nawałka objął stanowisko trenera reprezentacji Polski. Podobno powrót 65-letniego szkoleniowca jest już przesądzony. Przysłowie mówi, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, szczególnie że ten pierwszy raz zakończył się marnie.
Parę dni temu świat obiegła wstrząsająca informacja ujawniona przez polskojęzyczny portal Onet.pl., który swój artykuł zatytułował: „Gigantyczny wyciek danych z wojska. Ponad 1,7 mln pozycji w internecie”. I się zaczęło, wszystkie media niesprzyjające obecnemu rządowi zaczęły snuć domysły, czego dowiedziały się służby rosyjskie i jakież to tajemnice zostały ujawnione.
Łaska celebrytów i liberalnych elit na pstrym koniu jeździ. Migranci na granicy polsko- białoruskiej. Nie tak dawno ostateczny wyrzut sumienia, dowód na panujący w Polsce nazizm, zbrodnia taka jak Holocaust oraz podstawowy „koń pociągowy”, za pomocą którego wspomniane środowiska pławiły się we własnej wspaniałości i gardziły innymi.
Starsi pamiętają, młodzi się śmieją i nie wierzą, ale propaganda w PRL naprawdę wciskała nam, że urodzaj kartofli jest kiepski, bo Amerykanie zrzucają z samolotów stonkę, zwaną wówczas żukiem z Kolorado, by podkreślić jej złowrogość.
Umowy, które PKN Orlen podpisał m.in. z Saudi Aramco i węgierskim MOL, umacniają pozycję polskiej spółki w Europie Środkowo-Wschodniej. Wpuszczenie Saudów do regionu wypycha zeń Rosjan.
Rezygnacja większości członków Rady Medycznej przy premierze nie jest dobrą wiadomością i miały zapewne na nią wpływ także polityczne emocje. Bezwzględnie wykorzystuje to totalna opozycja. Niemniej słuszne są oczekiwania wobec Zjednoczonej Prawicy bardziej stanowczych działań i przekazu – sama apelowałam do małopolskiej kurator, która publicznie deklarowała brak zaufania do szczepień, by jednoznacznie wycofała się ze swoich słów.
„Gazeta Wyborcza” ogłosiła, że bankrutuje kolejna sieć księgarń. Nie zdziwiłem się. Czy zgadną Państwo, ile ocalało antykwariatów ze starymi książkami w Poznaniu, chlubiącym się największymi manifestacjami lemingów i najbardziej tęczową „rektorką” uniwersytetu? Otóż jeden.
Ależ wiele wysiłku wkłada totalna opozycja i jej totalne w uprawianiu propagandy media, by zakłamać program Polski Ład. Gdy wprowadzano 500 plus też słyszeliśmy, że to katastrofa, głupie rozdawnictwo, że kasa pójdzie na wódkę i darmozjadów. a sam program nic nie jest wart.
Wszystko wskazuje na to, że bieżąca fala pandemii koronawirusa będzie ostatnią, na którą będziemy zwracać uwagę. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że koronawirus pozostanie z nami na zawsze. Mimo że wiele krajów przeżywa eksplozję zakażeń, istnieje sporo powodów do optymizmu. Przede wszystkim zjadliwość wirusa słabnie, za to szybciej się on rozprzestrzenia. Masowa zapadalność na lżejszą odmianę choroby, przypominającą przeziębienie, może oznaczać rychłe naturalne nabycie odporności zbiorowej przez całą populację.
Skoro już kiedyś ustaliliśmy, że nawet to, co się dzieje w jakimś odległym i tak naprawdę dla 90 proc. Polaków trudnym do usytuowania na mapie Kazachstanie, jest jednak dla Polski ważne, to może przy okazji porzucimy notorycznie stosowane w prasie sposoby pisania o niespodziewanych wydarzeniach w tych nieznanych Nibylandiach? Bo kiedy trafiają one znienacka na pierwsze strony mediów, następuje wysyp banałów, wśród których z trudem można znaleźć sensowne informacje. Spróbujmy je teraz wspólnie wyłuskać.
Jest kolejna świecka, niezależna Komisja, która ma zbadać skalę skandalu wykorzystywania seksualnego nieletnich. Nie, niestety ta informacja nie dotyczy Polski, a komisję powołał Episkopat Portugalii.
Opozycyjne media wieszczą klęskę obozu niepodległościowego. Bo inflacja, bo podwyżki, bo Polski (Nie)Ład - jak to określają. A do tego Prawo i Sprawiedliwość nie zapobiegło układaniu się Rosji z USA... itp., itd. Tymczasem wpadanie w polityczną melancholię i sondażowa depresje jest czymś irracjonalnym. Nie dajmy się w to wkręcić. Jest wciąż bardzo wiele przesłanek, aby za ponad półtora roku wygrać wybory po raz... ósmy!
Odczuwam coraz większą odrazę wobec niektórych celebrytów charytatywnych. Ich – coraz bardziej wątpliwy – autorytet budowany był wedle precyzyjnych recept, które wykreowali dawni bezpieczniacy.
Nowy rok rozpoczęliśmy z Panem Bogiem. W ubiegłą sobotę na Jasną Górę przybyła XIX Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Punktem centralnym była msza św., po której nastąpiło poświęcenie barw. Potem odbyły się niezwykle inspirujące spotkania w sali o. Kordeckiego, krótki koncert Pawła Piekarczyka, wystąpienie naszych rodaków z Wileńszczyzny, których reprezentował szef Wspólnoty Miłosierdzia z Solecznik Tadeusz Romanowski, i rozmowa z prezesem IPN dr. Karolem Nawrockim.
Leszek Balcerowicz ostatni raz urząd ministra finansów przestał pełnić 8 czerwca 2000 r., tego samego dnia przestał być też wiceprezesem Rady Ministrów. W grudniu tego samego roku nie podjął walki o trzecią kadencję przywództwa w Unii Wolności. Kilka tygodni później objął funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego, którą sprawował do 10 stycznia 2007 roku. Potem był już tylko zawodowym autorytetem ekonomicznym dla jednej strony sceny politycznej, dla drugiej pozostając raczej straszakiem i czarnym charakterem czasów transformacji ustrojowej.