I nie ma wątpliwości, że padną wtedy ostre oskarżenia pod adresem polskiego rządu, a presja na wpuszczanie przybyszów z Bliskiego Wschodu zacznie narastać. W planach Łukaszenki połapały się nawet władze Iraku, które zablokowały możliwość przelotu z tego kraju na Białoruś i ostrzegają swoich obywateli przed białoruską operacją – w ten sposób ograniczają napływ „wycieczek” do Europy. Szkoda, że w ślad za nimi nie poszły inne państwa na szlaku imigrantów. Wykorzystywani ludzie są dla Łukaszenki tylko narzędziem strategii: wytworzenia chaosu na granicach UE i podważenia zaufania do poszczególnych rządów.