Boroń do dymisji
Uśmiechnięty rząd Donalda Tuska rękoma swojego nominata gen. Marka Boronia doprowadził do upolitycznienia policji, największej służby mundurowej w Polsce, dbającej o nasze codzienne bezpieczeństwo.
Uśmiechnięty rząd Donalda Tuska rękoma swojego nominata gen. Marka Boronia doprowadził do upolitycznienia policji, największej służby mundurowej w Polsce, dbającej o nasze codzienne bezpieczeństwo.
Czy odejście od lewackiego i autorytarnego zarazem „chavizmu” w Wenezueli będzie przypominało bardziej przemianę ustrojową w Polsce czy obalenie Muammara Kadafiego w Libii? Chaos czy rozwój? Wiele osób pewnie zadaje sobie to pytanie.
Na pewno z jednego powodu Donald Trump popełnił błąd, atakując Wenezuelę, dzięki czemu udało mu się w brawurowy sposób pojmać jednego z największych wrogów, dyktatora Maduro.
Siły amerykańskie na początku stycznia przeprowadziły brawurową operację wojskową w Wenezueli, w wyniku której schwytano prezydenta Nicolása Maduro i jego żonę. Akcja nastąpiła po miesiącach narastającej presji ze strony Waszyngtonu w związku z zarzutami, że Maduro nadzorował handel narkotykami na dużą skalę i kradzież dochodów z wenezuelskiej ropy naftowej. Strona amerykańska od wielu lat utrzymuje, że dyktator nielegalnie sprawuje władzę. Trump sprawnym manewrem w Caracas wysłał jasny sygnał do Rosji i Chin.
Miesiąc przed Wigilią doszło do spotkania ministra Waldemara Żurka i kilku ważnych figur resortu sprawiedliwości z aktywistami. O sprawie zrobiło się zasłużenie głośno, tym bardziej że przeciwko części gości toczyły się postępowania.
Wydarzenia tak niebywałe jak uprowadzenie wenezuelskiego dyktatora i narkoterrorysty przez wojsko amerykańskie wywoływać mogą u ludzi nieprzygotowanych reakcje niekontrolowane. Silne pobudzenie emocji skutkuje czasem chaosem myśli.
Braun? Kto wie. Może umiejętności rozgrzeszania przez uśmiechniętą władzę, jak pokazał casus Giertycha, są właściwie nieograniczone i odnajdzie się jako senator u boku Donalda Tuska?
Nawet jeśli przyjmę, że obie ścierające się strony mają swoje racje, należy wziąć pod uwagę sposób, w jaki je wyrażają.
Przyzwyczailiśmy się, że dla Donalda Tuska wiarygodnymi źródłami informacji są takie persony, jak Jacek Murański czy hejterski profil Sok z Buraka. Ale to, że premier będzie w tak infantylny sposób robił ludziom wodę z mózgu przed świętami Bożego Narodzenia, jest w pewnym sensie zaskoczeniem. Nawet średnio inteligentny odbiorca treści w sieci doskonale wie, że rząd nie zrobił absolutnie nic, by spełnić obietnicę przedwyborczą – paliwa po 5,18 zł. Nie przeszkodziło to Tuskowi, by nachalnie wmawiać, szczując na opozycję, że tak się właśnie stało, gdy średnia cena benzyny wynosiła powyżej 5,60 zł, a diesla – 6 zł.
Mamy byłego sędziego dyszącego żądzą zemsty. Niezbyt lotnego intelektualnie, ale za to w słowach ostrego jak brzytwa.
Nie wiem, jak Państwo, ale ja mam wrażenie, jakby mniej więcej od 2020 r. nasza czasoprzestrzeń uległa swoistemu zagięciu – czas płynął jakoś inaczej, a zdarzenia działy się „wszystkie naraz”.
Koniec roku to czas podsumowań.
„Dla kogoś, kto zarabia dużo, to nie będą drogie święta, a dla kogoś, kto zarabia mało, to będą drogie święta, tak po prostu jest” – rzucił tuż przed świętami Bożego Narodzenia minister Tomasz Siemoniak. Minęła dekada, a ludzie Koalicji Obywatelskiej wciąż raczą społeczeństwo aroganckimi tekstami w stylu „Sorry, taki mamy klimat”. Gdy rządzą lumpenliberałowie, skutek jest zawsze on taki sam: drogie święta, kryzys gospodarczy, marniejsze zarobki, zwijanie państwa, rosnące bezrobocie. Smutna to refleksja na nowy rok. Niestety dopóki środowiska elitopodobne w III RP są w stanie sięgnąć po władzę, podobny schemat będzie się powtarzał.
„Wall Street Journal” przekazał: „Kwitnący miniprzemysł amerykańskich agencji surogacji, kancelarii prawnych, klinik, agencji porodowych i usług niań – nawet odbierających noworodki ze szpitali – powstał, aby sprostać zapotrzebowaniu, umożliwiając rodzicom wysyłkę materiału genetycznego za granicę i sprowadzenie dziecka z powrotem, w cenie do 200 tys. dolarów za dziecko”.
Donald Tusk traci instynkt samozachowawczy. Nie chodzi tylko o dziwaczne filmiki premiera, na których zajada się żurkiem albo gra na keyboardzie. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wrzucił zdjęcie z hejterskiego profilu Sok z Buraka, na którym widać cenę za benzynę po 5,18 zł.
Prezydent Karol Nawrocki przed pomnikiem 15 Pułku Ułanów Poznańskich, w którym służył mój pradziadek, wygłosił w rocznicę powstania wielkopolskiego najlepsze dotychczas prezydenckie przemówienie. Aż nie chcę myśleć, co by było, gdyby na jego miejscu był Rafał Trzaskowski mylący powstanie z roku 1918 z Czerwcem ‘56.
W czasach najtrudniejszych dla Polski, gdy wyczerpani wojną i okupacją niemiecką musieliśmy stawić czoła drugiemu z totalitarnych potworów, kard. August Hlond, prymas Polski – ten, którego nagłą śmierć w 1948 r. wciąż spowija mrok tajemnicy – wygłosił zagadkowe słowa: „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję”.
Czy my, Polacy, dzieląc się opłatkiem, potrafimy usłyszeć to, co jest prawdziwą treścią przesłania płynącego do nas wraz ze światłem betlejemskiej stajenki?