Koniec z pozorami
Ileż to razy władze w Berlinie w ciągu ostatnich dwóch i pół roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę swoimi decyzjami dawały do zrozumienia, że prędzej czy później Rosję trzeba dopuścić do głosu i stopniowo wznowić z nią współpracę?
Ileż to razy władze w Berlinie w ciągu ostatnich dwóch i pół roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę swoimi decyzjami dawały do zrozumienia, że prędzej czy później Rosję trzeba dopuścić do głosu i stopniowo wznowić z nią współpracę?
Jedną z pierwszych decyzji po nielegalnym przejęciu TVP było usunięcie z serwerów serialu „Reset” autorstwa Michała Rachonia i prof. Sławomira Cenckiewicza. Szczęśliwie system medialny nie jest już tak szczelnie domknięty.
Dbałość o kontakt z ludźmi, a przede wszystkim o dotarcie do przyszłych pokoleń, to fundament uprawiania polityki.
Czy wiecie, czym zajmował się Zbigniew B.?
W ostatnich tygodniach Alaksandr Łukaszenka pomiędzy wierszami dawał do zrozumienia, że jest już wiekowy, czas na młodszych i może udać się na dłuższy odpoczynek.
Wszyscy na świecie się rozpisują, że Rosja, Iran i Chiny chcą wpłynąć na wybory w USA, a nie dostrzegają groźnych sygnałów od najlepszego sojusznika, czyli Wielkiej Brytanii.
Sondaże w ostatnim czasie pokazują kruszenie się niewielkiej (a i tak wątpliwej) przewagi KO nad PiS.
Wszechogarniające chamstwo wylewa się dziś z ekranów na podobieństwo słomy z butów naszych celebrytów.
Rosyjskie aktywa zamrożone w bankach państw Zachodu (i inne składniki majątku, jak np. nieruchomości) mają wynosić 300 miliardów dolarów. To gigantyczny majątek I to również stawka wielkiej gry. Te współczesne "sumy bajońskie" mogą trafić na zaatakowaną przez Rosję Ukrainę - albo spokojnie przezimować do czasu, gdy wojna zostanie zakończona i z powrotem zapewne wrócić w rosyjskie ręce (pewnie sformułowanie: łapy też byłoby tu na miejscu).
Mam gorzką satysfakcję, bo byłem pewny, że po wyborach władza i tzw. polski biznes zrobią nas metodą Leszka Balcerowicza. Pomijając niewielkie wyjątki, to najwięksi polscy przedsiębiorcy uwłaszczyli się na polskim majątku.
Kiedy wydaje się, że obecna władza doszła do granicy w naginaniu prawa, okazuje się, że można ideę praworządności ośmieszyć jeszcze bardziej. Ostatni przykład to wytyczne minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która tylnymi drzwiami próbuje wprowadzać zmiany dotyczące ochrony życia.
Po tym jak Państwowa Komisja Wyborcza odebrała finansowanie Prawu i Sprawiedliwości, zderzają się we mnie dwa uczucia. Z jednej strony człowiek jest wściekły, bo wie, że delikatnie mówiąc, kampania prezydencka kandydata PiS-u będzie okrojona. Wyjątkowo trudne zadanie staje się jeszcze trudniejsze i bardziej skomplikowane.
Do Marszu Niepodległości pozostały ponad dwa miesiące, wygląda jednak na to, że władza już szykuje się na to wydarzenie.
Zmasowany rosyjski ostrzał Ukrainy, którego jesteśmy świadkami od wielu dni, to nic innego jak zemsta Kremla. Po pierwsze, za działania ukraińskiej armii w rosyjskim obwodzie kurskim i coraz częściej pojawiające się sugestie, że to nie ostatnie słowo Kijowa w tym temacie.
Do rządów prawicowej AfD jeszcze w Niemczech daleko. Z roku na rok partia odnotowuje jednak coraz lepsze wyniki. Tworzy to nie lada dylemat dla polskiej prawicy. Czy współpracować wbrew historycznym zaszłościom, czy jednak bronić interesów narodowych, co może doprowadzić do tego, że w sprawie niemieckiego populizmu nasze stanowisko zbliży się do George’a Sorosa i innych globalistów?
Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w wyraźnej defensywie. Władza wytoczyła ciężkie działa i politycy Zjednoczonej Prawicy muszą bronić swoich pozycji, bezwzględnie „dojeżdżani” przez rządzących. Koalicja Obywatelska znajduje się w lepszej pozycji startowej w wyścigu o Pałac Prezydencki.
Nagły, ale na szczęście krótkotrwały pobyt w szpitalu, przypomniał mi, jak ważne jest nielekceważenie sygnałów wysyłanych przez własny organizm. Zwłaszcza gdy od lat człowiek mierzy się z różnymi dolegliwościami, a kolejne z nich zrzuca na karb przemęczenia, stresu czy panującego upału.
Pracownicy PKP Cargo wyszli na tory, protestując przeciwko radykalnym cięciom zatrudnienia w spółce. Dla niektórych to jedynie rozpaczliwy protest związkowców walczących o pracę. Stawka jest jednak znacznie wyższa i dobrze opisał to Karol Trammer jeszcze w lipcu na portalu Nowy Obywatel.