Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
30.09.2019 20:21

Złota era gospodarki

Najszybszy wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej, trwający 4 lata wzrost zamożności ludzi na skalę niespotykaną wcześniej i radykalne ograniczenie deficytu budżetowego nazwano na Zachodzie polskim cudem gospodarczym.

Według niemieckiego dziennika ekonomicznego „Hadelsblatt” Polska przeżywa właśnie cud gospodarczy i to w czasie, kiedy kraje Europy Zachodniej wchodzą w recesję. W tym roku wzrost niemieckiej gospodarki spadł do 0,5 proc. za to polski wzrost PKB szacowany jest na 4,6 proc. Co ważniejsze, ten sam autor twierdzi, że niemiecką gospodarkę ratuje przede wszystkim dobra sytuacja w Polsce. 

Jeszcze kilka lat temu problemy niemieckiej gospodarki natychmiast oznaczałyby skokowy spadek naszej produkcji. Stopień uzależnienia rodzimych przedsiębiorstw od niemieckich był na tyle duży, że ochłodzenie za Odrą musiało oznaczać poważne problemy w Polsce. Nasza gospodarka znalazła jednak własne źródła wzrostu, spośród których ważnym, o ile nie najważniejszym okazał się nasz własny rynek. Coraz lepiej zarabiający Polacy kupują polskie produkty i napędzają w ten sposób koniunkturę. A skąd wzięły się na to pieniądze?

Żaden system podatkowy na świecie nie jest idealnie szczelny. Chodzi tu o świadome oszustwa, które pozbawiają Skarb Państwa miliardów złotych. W czasie poprzednich dwóch kadencji straty z powodu oszustw VAT-owskich sięgnęły 250 mld zł! To tyle ile wtedy wynosił przeciętny budżet Polski. Ukradzione pieniądze wypływały za granicę, pozbawiając naszą gospodarkę sił witalnych, a kieszenie przeciętnego obywatela dochodów. System ten szczególnie był nakierowany na okradanie zwykłych ludzi. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że przy przeciętnym wzroście gospodarczym zarobki rosły dużo wolniej. Obecnie jest odwrotnie. Przy wynoszącym niecałe 5 proc. wzroście gospodarczym Komisja Europejska szacuje wzrost wynagrodzeń na ok. 7 proc. 

Zwykle większy wzrost zamożności obywateli niż wzrost gospodarki wiąże się z zadłużaniem państwa. Tym razem tak się nie stało. Wręcz przeciwnie. Uchwalony co roku deficyt jest coraz mniejszy i od 4 lat nie został wykorzystany do końca. 2020 r. ma być pierwszym rokiem w historii wolnej Polski, kiedy w ogóle nie będzie deficytu. 

Jednym z powodów „polskiego cudu” jest zdecydowanie lepsza kondycja polskich przedsiębiorstw. Trafili do nich zarządcy, których głównym celem jest walka o majątek i rozwój firm. Znamy przykład LOT, który m.in. w wyniku afery Ambergold skazany był na likwidację. Potrzeba było tylko roku nowych rządów, by LOT zaczął przynosić zyski. To samo dotyczy PKP, jeszcze niedawno zagrożonej konkurencją ze strony niemieckich kolei, czy Poczty Polskiej. Na naszych oczach poprawia się poziom usług, zawierane są kontrakty, zmieniające nie tylko sytuację przedsiębiorstw, ale także nasz bilans handlowy: np. kontrakt KGHM w Chinach. Rozwój Orlenu czy Lotosu i ich potencjalna fuzja wywołały wręcz zaniepokojenie niektórych graczy bojących się o swoją pozycję w regionie. Orlen, mając kilkukrotny wzrost zysków, wyciąga rękę do rynku prasy ratując legendarną firmę Ruch, zniszczoną w wyniku fatalnej prywatyzacji. 

Na dobrą sytuację polskich firm ma wpływ jeszcze jedno bardzo istotne zjawisko: patriotyzm gospodarczy. Polacy zachęcani przez ostatnie lata przykładem płynącym z samego rządu coraz chętniej wybierają polskie produkty. Patriotyzm gospodarczy dotyczy nie tylko konsumentów, ale także menedżerów. Jest oczywiste, że wielki wpływ na poszczególne firmy ma to, czy kupujemy ubezpieczenia i otwieramy konta w polskich instytucjach finansowych czy zagranicznych. Miarą takiej dbałości o dobro narodowe stają się polskie banki. W tym roku wartość giełdowa największego polskiego banku PKOBP przekroczyła wartość Deutsche Banku. To symboliczny sukces naszego świata finansów. 

Wspieranie własnej przedsiębiorczości nie oznacza zamknięcia się na inwestycje z Zachodu. Wręcz przeciwnie, te rosną, a wiele renomowanych instytucji finansowych myśli o ekspansji na polski rynek. Uczciwy kapitał, który przychodzi do Polski, musi godzić się z tym, że zyskiem trzeba się dzielić z Polakami. Różnica polega na tym, że obok znanych na świecie marek pojawiają się coraz wyraźniej polskie. Niczym młode wilczki przebijają się przez trudne warunki rynkowe, nierzadko wygrywając rywalizację z dotychczasowymi liderami. 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej