Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Adrian Stankowski,
08.01.2020 09:14

Z brzytwą na ślizgawce

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy sługami ciemności i chcemy zawiązać spisek przeciwko trzeciej osobie w państwie. Czy w tym celu poszlibyśmy do zupełnie nieznanej nam osoby z grubą kopertą i propozycją złożenia fałszywego świadectwa, a więc czynu, za który można spędzić kilka lat w więzieniu?

Co więcej, ów świadek rzekomej świętości marszałka Grodzkiego, który bohatersko oparł się temu kuszeniu, jest byłym ubekiem. Logicznie rzecz biorąc: kompletna lipa i medialne samobójstwo, ale marszałkowi Senatu daje asumpt do kreowania obrazu wszechświatowego spisku i groteskowych porównań do bł. Jerzego Popiełuszki. Co gorsza, puchnące w oczach marszałkowskie ego objawia się także katastrofalnie amatorską próbą prowadzenia własnej polityki zagranicznej, która już wydała zatruty owoc w postaci wmontowania samowolnych kontaktów pana marszałka z ambasadorem Rosji w wojnę informacyjną Putina. Potencjalne dalsze skutki tej sobiepańskiej dyplomacji mogą się okazać bardzo groźne dla polskiej racji stanu. Niestety opozycja wyznaczyła Tomasza Grodzkiego do roli Mojżesza i nie można liczyć, by kierując się elementarną lojalnością wobec państwa, sama uwolniła go od brzemienia, do którego nie dorósł.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej