Jedna rzecz jest pewna: nad Wisłą nie opłaca się chorować pod koniec roku, bo prawdopodobnie nikt nam wtedy nie pomoże. Polski system ochrony zdrowia rozsypuje się na naszych oczach. A miało być fantastycznie. Jeszcze pamiętam momenty wzruszeń, jak przebrani w białe koszule Donald Tusk i Bartosz Arłukowicz obiecywali poprawę systemu. Czego miało nie być? Dla młodzieży i dzieci – bon stomatologiczny. Wizyty lekarskie mieliśmy umawiać za pomocą systemu SMS-ów i maili. Zniesione miały być limity NFZ i skrócić się miał okres oczekiwania na specjalistę. Ci mieli czekać na pacjentów w Powiatowych Centrach Zdrowia. Już nawet nie mówię, że lider Polski 2050 zapowiadał, że lekarze sami będą do nas dzwonić. Wszystko okazało się blagą. Albo może inaczej: oszukaństwem, krętactwem, fałszem, szwindlem, bałamuctwem, blefem. Mogą sobie Państwo wybrać dowolne słowo. Rząd też już wie, że przegrał w sprawie służby zdrowia 5 do 0. Trzeba więc swoje wysiłki skupić na znalezieniu winnego. Pierwszym i oczywistym – co zresztą jest uniwersalną cechą wszystkich rządów – są lekarze. Ci mają być pazerni i przejadać budżet NFZ. Wersję trochę podkręcono, ale nie siadła. Mogę się domyślać, że tylko dlatego, iż w głowach elektoratu jest jeszcze pamięć strajków medyków przeciwko PiS-owi. Skoro to nie zagrało, to wrogami stali się… pacjenci. Największymi zaś winnymi upadku są ci podli seniorzy. Po tym jak blisko 15 lat temu Joanna Mucha ujawniła, że chodzą oni do lekarza dla rozrywki, to teraz minister zdrowia wykryła, że biorą za dużo leków. I jeszcze je marnują. Ale to jeszcze nie wszystko. Pacjenci – w tym ci oczywiście seniorzy – jedzą w polskich szpitalach za 32,5 zł, a powinni za 10 zł. Wszak szpital jest od leczenia, a nie jedzenia. Więc kasują leki i lepsze posiłki. Bo wszyscy są winni, byle nie rząd.
#GazetaPolska | Lider regionu i nie tylko Karol Nawrocki w wyszehradzkiej rozgrywce
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) December 11, 2025
Czytaj » https://t.co/zjuz0oP7Yn
Więcej » https://t.co/OnIeddfVvX pic.twitter.com/bALN3QcF0G