Co w takiej sytuacji robi Donald Tusk? Oczywiście wrzuca całkowicie absurdalny temat zastępczy. Tym razem jest to kwestia „transkrypcji małżeństw jednopłciowych”. Tusk z tej okazji wystąpił z całą rzewną przemową o „godności”, „szacunku”, przy czym nawet nie starał się udawać, że wierzy w to, co mówi. Tuskowi ta sprawa jest potrzebna wyłącznie do wywołania społecznych emocji – byle odwrócić uwagę od licznych realnych problemów gnębiących Polskę. Premier stosował tę metodę wiele razy, więc jest pewien, że i tym razem mu się uda. Może się jednak przeliczyć. Po pierwsze, jego taktyka jest od dawna znana. Po drugie, kryzysy, w jakie wpakował Polaków, są zbyt duże, aby przykryć je jakąkolwiek wrzutką.
Tematy zastępcze w modzie
W służbie zdrowia z dnia na dzień coraz gorzej, deficyt pęcznieje, bezrobocie rośnie.