Dlatego z niedowierzaniem usłyszałem, że dyrekcja postanowiła zdjąć ekspozycje z Ulmami i o. Maksymilianem Kolbem i ograniczyć postać Witolda Pileckiego. To wręcz niedopuszczalne i brzmi jak ponury żart. Niestety, nie wiem, co gorsze – czy ta decyzja, której usiłują bronić politycy i część publicystów, czy tłumaczenia dyrekcji muzeum. W tym bełkocie, bo trudno to nazwać oświadczeniem, jest mowa o tym, że historia nie może dzielić, a także że „wprowadzenie gabloty poświęconej wyłącznie duchownym rzymskokatolickim oraz zawieszenie w centralnych punktach tej przestrzeni portretów o. Kolbego i rtm. Pileckiego zaburzyło antropologiczny charakter narracji”. Po tym wtręcie dyrektor akceptujący kompromitujący komunikat lub ktoś za niego odpowiedzialny powinien spakować swoje rzeczy i zająć się mniej poważnymi sprawami niż edukacja historyczna. To rzecz dojmująca, bo dotyczy prof. Rafała Wnuka – doświadczonego historyka, niegdyś członka redakcji nieodżałowanego periodyku „Pamięć i Sprawiedliwość”. Jak tak można, Panie Profesorze?
Szokująca decyzja, jeszcze głupsze tłumaczenia
Muzeum II Wojny Światowej po zmianie dyrekcji postanowiło wprowadzić swoje porządki. To prawo prof. Rafała Wnuka i jego ludzi, proszę bardzo. Ale to ważna placówka dla wszystkich Polaków, bez względu na poglądy.