Wiemy jednak dobrze, że większość narzędzi w tych sprawach pozostaje w ręku Donalda Tuska. Warto poświęcić kilka zdań premierowi. Gdy chodzi o polityczne gierki i próby niszczenia przeciwników, zawsze możemy liczyć na jego uśmiech, pełen próżnego zadowolenia i złośliwej satysfakcji. Gdy dyskusja schodzi na tematy dotyczące życia i śmierci milionów zwykłych ludzi, Tusk albo robi się przestraszony i markotny, albo z trudem ukrywa błąkający się po twarzy lekceważący uśmieszek. Tak było i tym razem, gdy musiał się zmierzyć z mocnymi słowami Zbigniewa Boguckiego ws. krytycznej sytuacji w ochronie zdrowia. Także Andrzej Domański, minister finansów, siedział jak trusia z niezbyt mądrą miną, słuchając szefa Kancelarii Prezydenta. Prawda jest taka, że do tych ludzi dotrze jedynie gniew wyborców, rozwścieczonych złamanymi obietnicami. A tych, właśnie w sprawach ochrony zdrowia, Tusk i jego koalicja złożyli niemało.
Sprawy życia i śmierci
Za nami dwa szczyty medyczne dotyczące kryzysu w ochronie zdrowia. Pierwszy został zorganizowany przez tych, którzy za katastrofalną sytuację odpowiadają. Koalicji Obywatelskiej wystarczyły tylko dwa lata, by doprowadzić do zapaści systemu zdrowia. Szczyt prezydencki to próba gaszenia pożaru.