Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
24.08.2018 07:12

Powrót komisji Burdenki

Operacja z rzekomym zbadaniem wraku tupolewa w Rosji to czysty kamuflaż, który ma przykryć fakt, że resztki samolotu nie zostały Polsce zwrócone, a także ukryć to, że Rosjanie fingowali śledztwo. To nie polscy śledczy będą badać, lecz rosyjscy, poza tym Rosjanie też zaprosili polską prokuraturę, pomijając wnioski komisji Macierewicza. Czyli zbadają, co chcą, jak chcą i pokażą wyniki, komu chcą.

Od zmiany władzy w Polsce z ich strony trwa gra na deprecjonowanie w ekipie rządowej każdego, kto twardo domaga się prawdy, i jednocześnie poszukiwanie potencjalnych sojuszników. Nie chodzi o to, żeby mieli takie samo zdanie jak Moskwa, ale choć trochę inne niż choćby Macierewicz. To pozwoli zrobić wyrwę, którą wykorzystają w Polsce i na świecie. Przy okazji może jeszcze namieszają na naszej scenie. Polscy politycy niestety okazują tu sporą naiwność. A Rosjanie jednak presji się boją. Donald Trump obiecał polskim wyborcom w USA pomoc w tej sprawie i oni coraz mocniej mu to przypominają. Putin, podobnie jak Stalin w sprawie Katynia, postanowił zorganizować śledczą mistyfikację. Jedyną różnicą będzie to, że stalinowskiej komisji Burdenki nie towarzyszyli Polacy. Ten brak podważał wiarygodność. Uczą się na błędach.
 

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej