Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof  Wołodźko
14.11.2024 09:19

Przeciw naszej racji stanu

Donald Tusk już dawno oswoił się z tym, że w trakcie wystąpień publicznych bezczelnie mydli oczy dziennikarzom kłamstwami. A większość z nich udaje, że to rześki deszczyk. Przytomnych ludzi nie dziwi wizerunkowa katastrofa, jaką zafundował sobie po wyborach w USA, gdy z miedzianym czołem kłamał Monice Rutce z „TySola”, że nigdy nie nazwał Donalda Trumpa rosyjskim agentem.

Nie przeprosił – dzielna dziennikarka za to „dostała bana”, odebrano jej akredytację na konferencje prasowe lidera trzynastogrudniowców. Byłby to tylko akapit w jego najprawdziwszej biografii, gdyby nie geopolityczna waga całej sytuacji. Jeżeli cała władza w Polsce po wyborach prezydenckich skrupi się w rękach zdeklarowanych antytrumpistów, nasza pozycja w Europie zdecydowanie spadnie.

Politycy koalicji wołają, że Trump jest pragmatykiem. To prawda. I to właśnie pragmatyzm nakazuje bardzo chłodno traktować polityczne elity, ostentacyjnie stawiające na drugą stronę. W tak skomplikowanej geopolitycznej sytuacji, w jakiej znalazł się dziś nasz kraj, to nie jest wyłącznie kwestia politycznej nędzy Tuska. To zaprzeczenie polskiej racji stanu.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej