Sytuacja zaczyna być naprawdę dramatyczna. I trudno uwierzyć, że te gwałtowne wzrosty zakażeń oraz zachorowań nie mają nic wspólnego z masowymi demonstracjami, które trwają w naszych miastach od zeszłego tygodnia. Bardzo szybko się przekonamy, czy tak jest, jeśli te liczby jeszcze się powiększą. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć – ktoś bezrozumny i całkowicie nieodpowiedzialny wypchnął ludzi na ulicę. W dodatku nie mając żadnego głębszego celu politycznego, a już na pewno celu realnego. W końcu samo demonstrowanie agresji czy złości wobec Kościoła, symboli narodowych, patriotycznych nie zmieni sytuacji politycznej. Ta przemoc spowoduje jedynie to, że wzajemna wrogość i podziały w społeczeństwie będą dużo głębsze niż do tej pory. A życia tym, którzy je stracą w wyniku gwałtownego rozwoju epidemii, już nikt nie wróci. To ostatni moment na opamiętanie!
Ostatni moment na opamiętanie
Dane z wczoraj są porażające: ponad 300 ofiar śmiertelnych, ponad 20 tys. zakażonych, ponad 14 tys. osób hospitalizowanych i 1200 walczących o życie pod respiratorami. Kolejny dzień, w którym padł smutny rekord. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu może być o wiele gorzej.