Wojciech Kałuża za swoją decyzję zapłacił dozgonną nienawiścią ze strony dawnych kolegów i wyborców, marszałek Chełstowski może się natomiast cieszyć posadą w radzie nadzorczej w kontrolowanej przez PO spółce w Opolu. Zapewne jego wyborcy nie będą bawić się w nagonkę w stylu KOD i nie będą przeciw niemu protestować na każdym posiedzeniu sejmiku. Chociaż… Może właśnie powinni? Mamy przecież do czynienia nie tylko z nadużyciem wobec wyborców, lecz, jak się zdaje, z korupcją polityczną. Określenie to spopularyzowała lata temu sama Platforma, niech się nie marnuje.