A jednak fakt, że po latach mniej lub bardziej subtelnego wypychania dla Bogusława Sonika nie ma już miejsca w Platformie Obywatelskiej, można uznać za symboliczny. Ilu zostało w PO konserwatystów? Ilu ludzi po prostu przyzwoitych? Być może są i tacy, schowani, zamotani w partyjną walkę i szukający mniejszego zła tam, gdzie od bardzo dawna go nie ma. Tak samo jak nie ma już w tej partii niczego z deklaracji krakowskiej ani czasów, gdy uwodziła ona nawet naiwniejszą część prawicowego elektoratu. Dziś widać, że i wtedy była to tylko pułapka na ludzi pokroju Sonika.