Dziadek kradzieży i braku patriotyzmu nie przepuszczał. Pewnie gdyby robiono jakieś badania, lubiany by nie był. To nie znaczy, że nie potrafił być towarzyski. Na imprezach po służbie był, i to bardzo (miał ponoć mocną głowę). Ale gdy w grę wchodziła służba, żarty się kończyły. Gdy przyszła wojna, walczył do ostatniego naboju. Uciekł Sowietom z niewoli i dwa lata później jako żołnierz AK (ZWZ) zginął w Oświęcimiu. Kiedy widzę badania opinii publicznej dotyczące Antoniego Macierewicza, to trochę przypomina mi się legendarna w mojej rodzinie postać dziadka. Minister obrony czy minister policji nie muszą być lubiani. Mają robić swoje, czyli zapewnić nam bezpieczeństwo. A klasa polityczna w zamian za dobrą służbę ma im zapewnić ochronę i wsparcie.
Kto ma bronić ministra obrony
Jest taka legenda w mojej rodzinie o dziadku Ludwiku Sakiewiczu, który po służbie w Legionach został zawodowym oficerem. Tak jak wielu ludzi tamtych czasów był po prostu odważny (odznaczono go za obronę Lwowa), ale był też do przesady uczciwy. Podobno magazynierzy dawali na mszę św. w intencji przeniesienia dziadka do innej jednostki. Bali się, że wykryje jakieś nieprawidłowości, a jak wiemy, z tym w wojsku bywało różnie.