Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
06.07.2018 11:00

Gwarancja nieufności

Sędzia Józef Iwulski, który ma zastępować I prezes Sądu Najwyższego, nie tylko sądził opozycjonistów w stanie wojennym. W 1983 r. został nawet przez komunistyczne władze odznaczony medalem „Za zasługi dla obronności kraju”. I ostatnia rzecz, żona pana sędziego była etatowym oficerem Służby Bezpieczeństwa. Jestem ostatni, by rozliczać kogoś za rodzinę. Jednak kierowanie pracami SN jest funkcją szczególnego zaufania publicznego.

Wyobraźmy sobie, że żona takiego człowieka jest członkiem gangu. Czy mielibyśmy zaufanie do sądu? A SB była szczególnym gangiem: mordowała ludzi, zdradzała Polskę na rzecz Sowietów, naruszała prawo na wszelkie możliwe sposoby. Czy możemy mieć zaufanie do sądów, gdy wzorem dla sędziów jest mąż esbeczki? Tym bardziej że jego droga życiowa pokazuje, iż to, co robiła żona, nie jest zupełnie inną drogą. Kiedy politykowi trafia się „trudne małżeństwo”, wyborcy – o ile mają o tym wiedzę – mogą zdecydować sami. Kiedy dotyczy to sędziego, obywatele nie mają możliwości podjęcia decyzji. Mają prawo jednak podejrzewać, że nie będą rzetelnie sądzeni. W takim wypadku prawo do nieufności to suwerenne prawo każdego w praworządnym kraju.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej