Wyobraźmy sobie, że żona takiego człowieka jest członkiem gangu. Czy mielibyśmy zaufanie do sądu? A SB była szczególnym gangiem: mordowała ludzi, zdradzała Polskę na rzecz Sowietów, naruszała prawo na wszelkie możliwe sposoby. Czy możemy mieć zaufanie do sądów, gdy wzorem dla sędziów jest mąż esbeczki? Tym bardziej że jego droga życiowa pokazuje, iż to, co robiła żona, nie jest zupełnie inną drogą. Kiedy politykowi trafia się „trudne małżeństwo”, wyborcy – o ile mają o tym wiedzę – mogą zdecydować sami. Kiedy dotyczy to sędziego, obywatele nie mają możliwości podjęcia decyzji. Mają prawo jednak podejrzewać, że nie będą rzetelnie sądzeni. W takim wypadku prawo do nieufności to suwerenne prawo każdego w praworządnym kraju.