Wskazywane są różne źródła tego stanu rzeczy: między innymi nowożytny proces zastępowania Boga przez człowieka, kryzys rodziny, hedonizm jako filozofia życia, widoczny wszędzie konsumpcjonizm, trwająca od oświecenia walka z religią, przede wszystkim z chrześcijaństwem, a w szczególności z katolicyzmem. Dodałbym do tych źródeł określoną koncepcję religii. Otóż istnieją dwie takie koncepcje: strefowa i uniwersalna. Pierwszy pogląd głosi, że religia jest tylko jedną z dziedzin życia, stojącą obok sztuki, filozofii, nauki, moralności, gospodarki. Natomiast koncepcja uniwersalna opiera się na takiej oto tezie, że religia jest sercem rzeczywistości, opromienia wszystkie obszary ludzkiej aktywności i wpływa na nie. Współodpowiedzialne za kryzys chrześcijaństwa jest traktowanie go jako tylko jednej sfery życia. Człowiek „strefowo” rozumiejący chrześcijaństwo jest przekonany, że jego wiara jest obecna tylko w jego wnętrzu – w sferze przeżyć, zwłaszcza uczuć, oraz w „zakrystii”, gdy się spowiada z grzechów, czy w czasie ważnych uroczystości kościelnych. Czy o to chodziło twórcom chrześcijaństwa?
Błędne rozumienie chrześcijaństwa
Desakralizacja, utrata wiary w Boga, dechrystianizacja, laicyzacja i sekularyzacja na Zachodzie to fakty.