Schetyna ograł Petru
Wolty opozycji w sprawie protestu w Sejmie mogą przyprawić o zawrót głowy.
Zmiana nastąpiła, bo KOD wyraźnie się wypalił, a rośnie mobilizacja społeczna obrońców władzy. Gdy Petru ogłaszał kompromis, Schetyna zaostrzał protest. Gdy Petru wrócił do protestu, Schetyna ogłosił rozejm. Stary wyga rozegrał nowicjusza jak uczniaka. Dla Schetyny jednak największym problemem nie jest Petru ani ośmieszony Kijowski, lecz Donald Tusk. Nie jest pewne, czy chce on jednoczyć opozycję i próbować przejmować władzę, ale gdyby się tego podjął, miałby poparcie elit III RP. Nie zrobi tego, gdy nie będzie miał szans lub gdy się okaże, że może kontynuować karierę w Europie. Tusk przypomniał byłym kolegom, by bardziej starali się mu pomóc, bo zawsze może wrócić i wysłać ich na emeryturę. Schetyna, panując nad sytuacją, pokazuje Tuskowi, że na razie nie ma po co wracać. Choć oczywiście o zwycięstwie w ostatniej bitwie polityk z Wrocławia mówić nie może. Został w grze. A Petru powinien raczej wracać na Maderę.