Obronić Jasną Górę
W tych dniach na Jasną Górę docierają pielgrzymi. Idą wiele dni pieszo, niosąc do Matki Bożej swoje intencje. Wiara w skuteczność Jej opieki kształtowała pobożność pokoleń Polaków.
Niestety taka postawa nie jest już normą. Od lat nie znaleziono dobrego pomysłu, by łącząc funkcje wielkich masowych nabożeństw pod szczytem, nie psuć widoku zabytkowej tkanki bastionów. W ostatnich latach przybywa też „ubogaceń”, które trwale zeszpeciły sylwetkę klasztoru. Choć należę do grona tych, którzy modlą się o beatyfikację prymasa Wyszyńskiego, to uważam, że ustawiony pod wałami gigantyczny pomnik, choć sam w sobie piękny, zniszczył najładniejszą widokową perspektywę klasztoru. Wyjątkowym skandalem, który obciąża nie tylko sumienie konserwatora, ale przede wszystkim władze klasztoru, jest ustawienie na błoniach okropnych rzeźb, obrazujących tajemnice różańca. Nie mogę zrozumieć, jak można było wpaść na pomysł otoczenia tak cudownego miejsca tak paskudnymi pomniczkami. Tu nic się nie zgadza. Ani usytuowanie, gwałcące założenie przestrzenne, ani surowiec i forma przypominające najbardziej tandetne nagrobki nowobogackich. Ale najbardziej koszmarne są same rzeźby. Widać, że kompletnie pozbawiony talentu autor, ale też zamawiający, nie mają pojęcia o sztuce, zasadach kompozycji i anatomii. Te przykłady niestety nie są jedynymi, trudnymi do zrozumienia decyzjami. Wymiana posadzki w bazylice, okropne plazmowe ekrany w kaplicy i wiele innych spraw budzi niepokój o kompetencje decydentów.
Kochani paulini. Nie jesteście właścicielami sanktuarium. Narodowy skarb jest wam przekazany tylko w depozyt. Nie musicie się na wszystkim znać. Jesteście powołani, by być specjalistami od prowadzenia nas do Boga. Remonty, budowy zostawcie fachowcom. Zawsze najlepszym.