Zbrodnicza ustawa
Czy Bronisław Komorowski podpisze ustawę o in vitro?
Rzadko która ustawa ważna dla budżetu państwa, ekonomii czy życia gospodarczego procedowana było przy takim zaangażowaniu posłów koalicji PO–PSL jak obie przyjęte ostatnio ustawy światopoglądowe. Rząd, z uporem godnym lepszej sprawy, przepchnął przez parlament konwencję, zwaną dla niepoznaki konwencją o przemocy w rodzinie, która de facto jest przemocą wobec rodziny. Zarówno w komisjach, jak i potem na sali obrad posłowie koalicji dali przykład pracowitości, dyscypliny i, poza nielicznymi wyjątkami, jednomyślności. Teraz byliśmy świadkami podobnego zaangażowania przy pracach nad ustawą o in vitro. W żadnym wypadku nie oznacza to dbałości o jakość stanowionego prawa, troski o spójność z innymi ustawami czy namysłu nad konsekwencjami przyjętej ustawy. Nic podobnego! Zaangażowanie to karna obecność na komisjach, by większością głosów odrzucać wnioski i poprawki opozycji, a potem wzorowa frekwencja na kluczowych głosowaniach i żelazna klubowa dyscyplina. To także głuchota na argumenty tych, którzy kwestionują złe prawo. Ale nie tylko. Wielu posłów było w mediach tak aktywnych, że już nie wiadomo, czy mieliśmy do czynienia z propagandystami przemysłu sztucznego rozrodu, czy z przedstawicielem wysokiej izby. Obóz władzy w wypadku obu ustaw pokazał, kto tu rządzi. Zrobił, co chciał, czyli przyjął niegodziwe prawo. Prezydent, walcząc o reelekcję, jak karny żołnierz PO nie sprzeciwił się przyjęciu konwencji. Teraz czekamy, jak zachowa się w przypadku ustawy o in vitro. Choć z wcześniejszych wypowiedzi można sądzić, że jest zwolennikiem ustawy, jednak przed głosowaniem w senacie wyszedł z Kancelarii Prezydenta do marszałka Bogdana Borusewicza list, który podziela wątpliwości prawne zgłaszane od dawna przez prawnikow z Instytutu Ordo Iuris. W liście czytamy, że „poważną wątpliwość co do zgodności z konstytucją i prawem międzynarodowym budzi możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, w celu zabezpieczenia płodności na przyszłość”.
Oczywiście to zaledwie jeden z przykładów niezgodności tej ustawy z prawem i wcale nie najbardziej drastyczny. Ale list trzeba odnotować jako pozytywny akt refleksji. Rodzi nadzieję, że prezydent nie zachowa się jak schizofrenik i odrzuci ustawę lub skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli tak by się stało, przypomnę sędziom po krótce inne argumenty zgłaszane przez prawników, dostępne na stronie Ordo Iurus.
1. Niszczenie ludzkich zarodków (co następuje w trakcie procedury in vitro) jest czynem zabronionym i karalnym na mocy art. 152 i 153 kk.
2. Zamrażanie ludzkich zarodków stanowi czyn zabroniony i karalny na mocy art. 157a kk.
3. Selekcja zarodków w ramach procedury in vitro stoi w sprzeczności ze zobowiązaniami międzynarodowymi Polski wynikającymi z art. 5 ust. 2 w zw. z art. 2 Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych ONZ.
4. Zapłodnienie pozaustrojowe w ramach praktyki tzw. macierzyństwa zastępczego jest sprzeczne z przepisami umów międzynarodowych, w tym Protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka w sprawie handlu dziećmi, oraz art. 4 Konwencji Rady Europy w sprawie działań przeciwko handlowi ludźmi.
5. Ustawa posługuje się definicją zarodka jako „grupy komórek powstałej wskutek pozaustrojowego połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej”. Sprowadzenie zarodka ludzkiego do poziomu rzeczy-produktu jest zabiegiem stojącym w jaskrawej sprzeczności z polskim porządkiem konstytucyjnym, w tym w szczególności z art. 30 oraz z art. 2 Konstytucji RP.
Tyle prawnicy. Abp Andrzej Dzięga na Jasnej Górze ujął to prościej: „Ustawa o in vitro jest zbrodnicza”.