Rasizm w „Wyborczej”
Istnieje coś takiego jak test Rorschacha. Ludzie patrzą na plamy na kartce i mówią, z czym im się one kojarzą. Skojarzenia nie mówią nic o plamach, ale wiele o kojarzących.
Sugerowaliśmy większe zainteresowanie służb medycznych ludźmi, którzy przybywają do Europy, prosząc o pomoc. Tymczasem krytykom, głównie z „Wyborczej” i paru ich nowym wychowankom, jak Jan Pawlicki (obecnie TVP), nasza okładka skojarzyła się z porównywaniem ludzi do wszy, szczurów i nazistowską propagandą. Jak brudną trzeba mieć podświadomość, żeby w tych nieszczęśnikach dostrzec coś takiego, wiedzą chyba tylko na Czerskiej. Lewicowi naukowcy twierdzą, że skrajna homofobia wiąże się z ukrytymi tendencjami homoseksualnymi. Czy obsesyjne dostrzeganie symboli nazistowskich w ofiarach wojny nie wiąże się z pogardą dla cierpiących ludzi? Ile razy słyszeliśmy od autorytetów lewicy o motłochu, który zakłóca im wakacje albo za głośno prezentuje swoją religijność? Otworzyliście swoje dusze i wylazły stamtąd upiory.