Dzisiaj Sejm wybrał nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. O fotel ten walczyli Sylwia Gregorczyk-Abram, prawnik zgłoszona przez kluby KO i Lewicy, oraz Adam Borowski, opozycjonista w czasach PRL, szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej". Większą liczbę głosów - 233 - uzyskała Gregorczyk-Abram.
Za Sylwią Gregorczyk-Abram zagłosowało 233 posłów, za Adamem Borowskim - 177. Wymaga większość wynosiła 213 głosów.
Jak przypominamy - Gregorczyk-Abram zasłynęła działaniami wymierzonymi w rząd PiS w ramach inicjatywy Wolne Sądy i walką o tzw. praworządność. W grudniu 2023 r. portal Niezależna.pl ujawnił treść korespondencji na słynnej grupie "Wejście". Szczegóły w artykule poniżej:
Gregorczyk-Abram znów uciekła przed pytaniem o grupę "Wejście"
Kilka dni temu podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, poseł Sebastian Kaleta zapytał Gregorczyk-Abram, czy należała na komunikatorze Whatsapp do grupy "Wejście", gdzie omawiano przejęcie mediów publicznych w grudniu 2023 r. Zapytał kandydatkę również o jej rolę w ich przejęciu, czy konsultowała treść dokumentów dotyczących przejęcia ich władz. Oprócz tego, czy to Gregorczyk-Abram jest autorką wiadomości z tej grupy o treści: "pachnie stanem wojennym, ale lepszy krzyk pięćdziesięciu niż dowód na bezsilność władzy". Kaleta poprosił o wskazanie autora, jeśli nie była nim Gregorczyk-Abram. Parlamentarzysta zapytał także o relację kandydatki z Ewą Wrzosek. Przypomniał, że według doniesień medialnych i informacji z prokuratury Wrzosek miała poprzez kancelarię Clifford Chance przygotować dokumenty dotyczące przejmowania kontroli nad mediami publicznymi. Gregorczyk-Abram miała współpracować z Clifford Chance. Kaleta zapytał więc, czy kandydatka spotykała się w jej siedzibie przy ul. Lwowskiej z Ewą Wrzosek, a jeśli tak, to czy rozmowy dotyczyły TVP, a także, czy TVP była klientem tej kancelarii. Polityk zapytał również, czy Gregorczyk-Abram uczestniczyła w obsłudze TVP w likwidacji realizowanej przez Clifford Chance.
Niestety, odpowiedzi nie było. Za to - przedstawiciele koalicji 13 grudnia próbowali zagłuszać pytania stawiane przez posła PiS.
Dziś, po głosowaniu w Sejmie, pytania te powtórzył dziennikarz TV Republika, kiedy Gregorczyk-Abram opuścił salę sejmową.
Bardzo się cieszę, że Sejm przyjął moją kandydaturę. Przyjmuję ją z ogromną też pokorą i odpowiedzialnością. Jesteśmy na pierwszym etapie. Mamy jeszcze decyzję Senatu. Tym bardziej - z większą pokorą podchodzę do tego procesu, który się jeszcze nie zakończył.
– mówiła w rozmowie z dziennikarzami.
Wtedy reporter Republiki zapytał: "Czy jest Pani wstyd za działania wobec ks. Stryczka?".
Kandydatka rządu na RPO odparła: "Nigdy nie podejmowałam żadnych działań wobec ks. Stryczka".
Kolejne pytanie brzmiało: "A jaka była Pani rola w grupie "Wejście"?". Tu odpowiedź jednak nie nadeszła.
Dlatego dziennikarz TV Republika zapytał znowu: "Jaka była Pani rola przy siłowym przyjęciu nielegalnym Telewizji Polskiej?".
Wielokrotnie odpowiadałam na to pytanie. Nigdy nie posiadałam żadnego pełnomocnictwa do działania w imieniu żadnych mediów publicznych.
– stwierdziła Gregorczyk-Abram.
Chwilę po tym - zakończyła rozmowę z mediami. Niemniej, reporter stacji Domu Wolnego Słowa zadawał kolejne pytania: "Czy była Pani w grupie "Wejście"? Obywatele chyba mają prawo wiedzieć. Mogłaby Pani nam jeszcze raz odpowiedzieć, jaka była Pani rola w grupie "Wejście" przy nielegalnym przyjęciu Telewizji Polskiej? Czy RPO powinien brać udział w takich działaniach, jak nielegalnie przejęcie telewizji?".
Absolutne kino.
— Jan Molski 🇵🇱 (@JanMolski) July 17, 2026
Gregorczyk-Abram ucieka od pytań o TVP, czy sprawę księdza Stryczka, następnie gdy przychodzi temat powiązań z KO, to merowie biega wzrokiem po ścianach i ucieka.
To jest kochani RPO na jakiego stać obecny rząd :))) pic.twitter.com/ap12oHKBrw