TVN pozwał Telewizję Republikę oraz spółkę Forum S.A. w związku z przytaczaniem wypowiedzi Tomasza Sakiewicza. To już trzecia sprawa sądowa dotycząca słów prezesa stacji. Chodzi m.in. o jego wypowiedzi na antenie TVP Info, w których zarzucał TVN-owi "ukrywanie prawdy o katastrofie smoleńskiej" oraz określał publikacje tej stacji jako "zmanipulowane".
Ta sprawa dotyczyła sytuacji wyjątkowo skandalicznej, bo TVN de facto sfałszował dokument na temat śledztwa smoleńskiego. Twierdzili, że mają dokument, który ustala ostatecznie, że nie doszło do żadnej zbrodni, świadomego działania, eksplozji, a tymczasem dokument mówił dokładnie co innego. Chwilę później prokuratura to sprostowała mówiąc, że jest w tym dokumencie coś odwrotnego
– mówił prezes Republiki po opuszczeniu sali rozpraw.
TV Republika opublikowała dziś nagranie przedstawiające przebieg rozprawy, na której zeznawał Tomasz Sakiewicz.
Jedna krótka, ale chyba istotna uwaga. To pismo i szereg składanych tutaj dokumentów zapewne będą dowodem w innej sprawie. Od miesiąca obowiązują w Polsce nowe przepisy dotyczące tzw. SLAPP-ów. Do polskiego prawa zostały wdrożone regulacje unijne. W mojej ocenie działania TVN noszą znamiona klasycznego SLAPP-u. Polega to na masowym wytaczaniu procesów krytykom i próbie uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia choćby w jednej ze spraw, po to, aby wywierać presję na osoby krytykujące koncern. Uważam więc, że mamy do czynienia z działaniem, które nowe przepisy mają właśnie ograniczać
– wskazał na początku prezes Sakiewicz.
Następnie dodał: "Wysoki Sądzie, jestem prezesem firmy będącej bezpośrednią konkurencją dla TVN24 i całej grupy TVN. Grupa ta znalazła się w trudniejszej sytuacji biznesowej, ponieważ jej dotychczasowy właściciel zdecydował o sprzedaży stacji. W mojej ocenie wartość i powodzenie tej transakcji zależą również od tego, w jakiej kondycji znajduje się spółka. Uważam, że ponieważ TVN ma coraz większy problem z konkurencją z naszej strony, wytacza nam kolejne procesy, które mają zajmować nasz czas, generować koszty i być może wywierać efekt zastraszający".
Nie przesądzam, jak należy kwalifikować sprawy wszczęte przed wejściem w życie nowych regulacji dotyczących SLAPP-ów. Dzisiaj jednak, w mojej ocenie, mamy do czynienia właśnie z takim mechanizmem: duży koncern, dysponujący nieporównywalnie większymi zasobami finansowymi, podejmuje działania prawne przeciwko prezesowi i dziennikarzom rozwijającej się konkurencyjnej stacji. Uważam, że należy to rozpatrywać zarówno w kontekście przepisów dotyczących SLAPP-ów, jak i zasad uczciwej konkurencji. W mojej ocenie próbuje się wykorzystywać postępowania sądowe jako narzędzie walki z konkurentem. Trzeba też pamiętać o historycznym tle działalności TVN. Mam na myśli kwestie dotyczące początków podmiotów, z których później wywodziła się stacja, oraz obecności osób związanych w przeszłości ze służbami PRL. To, w mojej ocenie, miało później znaczenie dla linii prezentowanej przez tę stację, również w odniesieniu do polityki wobec Rosji
– przypomniał.
Prezes Sakiewicz wskazał, że do 2014 roku TVN w jego ocenie "bardzo wyraźnie wspierał politykę porozumienia z Kremlem i Moskwą, a osoby krytykujące ten kierunek były przez stację bardzo ostro atakowane".
Po 2014 roku zaczęło się to zmieniać, ale stacja weszła w okres pierwszej wojny na Ukrainie z określonym dziedzictwem wcześniejszej polityki informacyjnej. Szczególnie dobrze było to widoczne po katastrofie smoleńskiej. Uważam, że po 10 kwietnia 2010 roku TVN przekazywał wiele istotnych informacji, które później okazywały się nieprawdziwe, a część z nich była zbieżna z przekazem rosyjskiej propagandy. Nie chcę mówić, że wszystkie informacje były fałszywe, bo byłoby to stwierdzenie zbyt daleko idące. Chodzi jednak o szereg ważnych przekazów, które później nie znajdowały potwierdzenia
– oświadczył.
Przypomniał też, że na antenie TVN24 "pojawiały się między innymi informacje o rzekomo pijanym polskim pilocie, o wielokrotnych próbach podejścia do lądowania czy o tym, że dowódca Sił Powietrznych miał wywierać presję na załogę i nakazywać lądowanie".
Później okazywało się, że te twierdzenia nie znajdowały potwierdzenia. W mojej ocenie zdarzało się również, że powoływano się na materiały, których treść nie odpowiadała temu, co przedstawiano opinii publicznej. Nie traktuję tego jako pojedynczej pomyłki, lecz jako element szerszej praktyki informacyjnej, która miała utrwalać wśród odbiorców określony obraz katastrofy smoleńskiej
– oznajmił.
Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią zeznań prezesa TV Republika w oknie poniżej: