Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Państwo skorzysta na przychylności dla 5G

Udostępnienie technologii mobilnej piątej generacji będzie w poszczególnych państwach magnesem do lokowania nowych fabryk lub modernizowania dotychczasowych. Przedsiębiorstwa zyskają narzędzia i doświadczenie pozwalające im wprowadzać nowe produkty czy usługi i skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych.

Autor:

Polska była liderem we wdrażaniu mobilnego internetu LTE (byliśmy czwartym krajem na świecie, gdzie zbudowano sieć), a teraz może być jednym z pionierów wprowadzania standardu 5G. To technologia mobilna nowej generacji, oferująca ogromną prędkość przesyłu danych i przepustowość, z prawie niedostrzegalnym i stałym opóźnieniem sygnału. O tym jakie daje możliwości, można przekonać się w otwartym w Warszawie przez T-Mobile na początku grudnia #5G_LAB.

W pawilonie na warszawskim Placu Defilad można dzięki multimedialnym stanowiskom edukacyjnym, zobaczyć jak działa wirtualna i rozszerzona rzeczywistość, jak wykorzystać 5G do produkcji zdrowej, naturalnej żywność, czy zobaczyć zautomatyzowaną fabrykę oraz salę operacyjną, w której najtrudniejsze operacje wykonuje robot sterowany przez chirurga znajdującego się na drugim końcu kontynentu. Dla amatorów informacji technicznych przygotowano stanowiska prezentujące najciekawsze rozwiązania technologiczne stosowane w sieciach piątej generacji oraz symulację pozwalającą poczuć jak szybka i niezawodna jest sieć 5G.

Dopiero budowa sieci 5G pozwoli w pełni zrealizować ideę Gospodarki 4.0, opartej na masowym przetwarzaniu danych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, możliwym dzięki upowszechnieniu komunikujących się ze sobą urządzeń i ludzi. O tym, jak wielkie ma ona znaczenie, świadczy to, że rządy wielu krajów starają się włączać w rozwój sieci 5G na swoim terenie.

Wsparcie resortu dla budowy sieci

Również nasze Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało „Strategię 5G dla Polski”, podkreślając, że nowy standard komunikacji mobilnej będzie kluczowy dla powodzenia „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Strategia 5G nie przewiduje finansowania z budżetu państwa budowy sieci, ale zakłada działania administracji publicznej w celu stworzenia odpowiedniej polityki i otoczenia prawnego dla wsparcia jej wdrożenia w Polsce. Dokument stwierdza, że Sieć 5G nie będzie tylko kolejną generacją sieci telekomunikacyjnej, ale infrastrukturą o kluczowym znaczeniu dla polskiej gospodarki i społeczeństwa.

Resort cyfryzacji deklaruje, że będzie wspierać terminowe wdrożenie sieci 5G w Polsce. W jaki sposób? Poprzez przyspieszenie i usprawnienie procesu inwestycyjnego, obniżenie kosztów utrzymania wybudowanej infrastruktury oraz „terminowe udostępnienie widma radiowego i aktywne uczestnictwo na arenie międzynarodowej w zakresie wdrożenia sieci 5G”, a także przegląd obowiązujących rozwiązań regulacyjnych „w celu zapewnienia, że są one przystosowane do nadchodzących potrzeb związanych z rozwojem technologii mobilnych”.

Istotne koszty licencji

Formułując swoją deklarację wsparcia w taki sposób, Ministerstwo Cyfryzacji odnosi się do dwóch podstawowych kwestii, bez których nie da się wdrożyć standardu 5G. Pierwsza to uporządkowanie i zasady przyznawania częstotliwości dla nowych sieci, drugi – kwestia polskich norm dotyczących emisji elektromagnetycznych, które należą do najostrzejszych na świecie.

W pierwszym przypadku konieczne jest uporządkowanie licencji i zbudowanie odpowiednio szerokich ogólnopolskich bloków częstotliwości z zakresu 700MHz, 3.XGHz i powyżej 20GHz, które będą wykorzystywane w standardzie 5G oraz określenie zasad rozdziału i czasu, na jaki będą wydawane. Przy czym częstotliwości z zakresu 700MHz wymagają porozumienia się z Rosją, bo obecnie są one częściowo zakłócane na wschodzie kraju przez nadajniki rosyjskie.

Istotne będą zasady zakupu i ceny, jakie operatorzy będą musieli zapłacić za licencję. Ich czarnym snem jest powtórzenie sytuacji z ostatniej aukcji, rozdziału pasma 800MHz, kiedy musieli płacić wielomiliardowe kwoty za licencje. Oczywiście w krótkiej perspektywie to świetne rozwiązanie dla budżetu państwa, ale ogromne jednorazowe obciążenie wpłynie na możliwości inwestycyjne operatorów. Może to oznaczać, że niechętnie będą oni inwestować w obszary o niskiej stopie zwrotu z inwestycji, ograniczając w ten sposób zasięg sieci 5G do największych miast. Skutkiem mogą też być wyższe ceny usług dla klientów, na których telekomy ostatecznie przerzucą koszty licencji.

Dlatego operatorzy chętnie mówią o „kontrolowanej dystrybucja pasma” sugerując, że powstrzyma ona wyścig cenowy, co w średnim i długim okresie może być korzystniejsze dla operatorów i klientów, ale także budżetu, bo dzięki szybszej budowie sieci i powstawaniu nowych miejsc pracy wpłynie do niego więcej pieniędzy z podatków. Na szybkość budowy sieci i ceny usług będzie też miała wpływ długość okresu, na który zostaną wydane licencje. Operatorzy postulują, aby wydłużyć go do co najmniej 20 lat lub stworzyć system ich automatycznego przedłużania.

Więcej nadajników

W przypadku promieniowania elektromagnetycznego (PEM) problem polega przede wszystkim na wyśrubowaniu polskich norm. Niezmieniane od 2003 r. wynoszą 0,1W/mkw, co oznacza, że są 100 razy bardziej rygorystyczne od ustalonych przez Międzynarodową Komisję ds. Ochrony Przed Promieniowaniem Niejonizującym (ICNIRP), zalecane przez Komisję Europejską i przyjmowane na świecie za punkt odniesienia do stanowienia regulacji lokalnych (10W/m2). Minister cyfryzacji, Marek Zagórski, zapowiedział już, że przygotuje przepisy, które dostosują nasze normy do określonych w innych krajach.

Bez tego sieci 5G zbudować po prostu się nie da. Znacząco różni się ona od sieci poprzednich generacji, dlatego wymaga innego podejścia do infrastruktury – wykorzystuje wiele mniejszych nadajników, które są jednak montowane w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka. W dodatku konstrukcja sieci 5G (możliwość dynamicznego formowania wiązki oraz wykorzystanie wielu nadajników, których emisje mogą się pokrywać) oznacza, że nawet przy minimalizacji mocy stacji bazowej lokalnie wiązki mogą nakładać się na siebie i przekraczać obecnie obowiązujące polskie przepisy.

Kwestia większego promieniowania elektromagnetycznego w związku ze specyfiką sieci 5G jest zresztą intensywnie eksploatowana przez przeciwników jej budowy. Są oni zwolennikami teorii o szkodliwym wpływie telefonów komórkowych na zdrowie człowieka. Tymczasem badania naukowe nie potwierdzają tezy o negatywnych skutkach zdrowotnych emisji elektromagnetycznych związanych z działaniem sieci mobilnych. Występujące przy tym PEM zaliczane jest do promieniowania niejonizującego, co oznacza, że nie jest w stanie wywołać stałych zmian w tkankach (w szczególności w DNA), a jego efekty nie kumulują się w organizmie.

Jedynym wpływem PEM na organizmy żywe jest efekt termiczny, polegający na podniesieniu temperatury tkanek w momencie jego absorbcji. Jest to jednak efekt drobny i krótkotrwały, w przypadku korzystania ze smartfona czy nawet przebywania w zasięgu stacji bazowej wpływ na ludzki organizm jest mniejszy niż np. wzięcie gorącego prysznica.

W kontekście promieniowania elektromagnetycznego pojawiły się też sugestie występowania „elektrowrażliwości”, czyli odczuwania złego samopoczucia przez niektóre osoby. Badania naukowe nie potwierdziły jednak jego istnienia. W jednym z nich wykazano za to, że złe samopoczucie osób uważających się za wrażliwe na PEM nie ma żadnego związku z obecnością pola, a w innym, że koreluje ono znacząco z lekturą materiałów na temat rzekomych negatywnych skutków PEM.

 

Autor:

Źródło: T-Mobile

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Media