Szef działu śledczego TV Republika Piotr Nisztor wydał oświadczenie w związku wezwaniem go do prokuratury w charakterze podejrzanego. Dodał, że powodem wezwania go do prokuratury mają być zarzuty sformułowane na podstawie ujawnionych przez portal onet.pl fragmentów nagrań. Nisztor podkreślił, że w podanym przez media terminie, ale także wcześniej i później, nie było go w siedzibie Orlenu, gdzie miało dojść do wskazanej rozmowy.
Piotr Nisztor kolejny raz odniósł się do całej sprawy na antenie Telewizji Republika.
Donald Tusk i jego cała ekipa nie są wielkimi fanami mojej twórczości dziennikarskiej. 12 lat temu, kiedy ujawniałem aferę taśmową, już wiedziałem, że będę do końca życia ścigany przez Donalda Tuska i jego ludzi (...) Od tego czasu zostałem numerem 1 do "sprzątnięcia"
– powiedział Nisztor.
"Byłem przez ponad rok inwigilowany 24 godziny na dobę" - wspominał dziennikarz śledczy Strefy Wolnego Słowa.
- Osobiście Waldemar Żurek kazał postawić mi zarzuty. Jakie? Tego nie wiem, w tym postanowieniu, które odebrałem, nie ma napisane, jakie to zarzuty - stwierdził Nisztor. - Ja dziś jestem tą osobą, która dla Tuska jest problem. To, co my ujawniamy w Republice. Te represje mają różne oblicza, jednym z nich są różnego rodzaju pozwy czy stawiania zarzutów - dodał.
Donald Tusk ma zamówienie w prokuraturze na Republikę, ma zamówienie na Piotra Nisztora.
– kontynuował i zapewnił: - Te działania w żaden sposób mnie nie zastraszą.
Nisztor dodał też pewną ciekawostkę dotyczącą terminu, w jakim otrzymał wezwanie...
"Pierwszy raz od dłuższego czasu wyjeżdżam na dwa tygodnie urlopu. I akurat przed samym urlopem, taki przypadek się zdarzył, że dostaję wezwanie w charakterze podejrzanego" - powiedział.