Telewizja Republika opublikowała fragmenty nagrań, na których funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa mówił wprost, że dziennikarzowi śledczemu Piotrowi Nisztorowi za jego publikacje "połamie nogi". W dalszej części rozmowy szczegółowo opisywał planowane tortury, a nawet omawiał kwestię ukrycia ciała. "Poleży trochę, żeby ucichło... A potem ropą poleję" - stwierdził. Oficer wspominał też o zabiciu psów redaktora.
- Na osobiste groźby pod moim adresem bardzo długo nie reagowałem - przyznał Tomasz Sakiewicz. Prezes Telewizji Republika na antenie stacji przyznał, że gdy pojawiły się groźby zabicia jego dzieci, to zgłosił to do prokuratury. Jednak sprawa została umorzona.
- Mam wrażanie, że fragmenty, które nie nadają się do zacytowania, były jeszcze bardziej drastyczne niż to, co słyszeliśmy tutaj (taśmy ujawniające plany zabicia dziennikarza - red.) - przyznał dziennikarz. Dodał, że groźby pojawiły się na jego profilu i ich autorem był "w miarę rozpoznawalny bloger". - Nie pokazywałem tego żonie, bo to było po prostu przerażające - wyznał Sakiewicz.
Niebezpieczne sytuacje
Prezes telewizji dodał, że w późniejszym czasie pojawił się szereg gróźb połączonych z wulgaryzmami wobec dziennikarzy stacji m.in. Danuty Holeckiej, Michała Rachonia, Janusza Życzkowskiego, Tomasz Duklanowskiego. - Wczoraj dostałem pismo z prokuratury o umorzeniu. Prokuratura uznała (te groźby - red.) - pamiętam ten fragment - za "poszerzenie debaty" - powiedział Sakiewicz.
Komentując nagrane słowa oficera SOP, w których ten w szczegółach rozważa pobicie ze skutkiem śmiertelnym i pozbycie się ciała dziennikarza Piotr Nisztora, Sakiewicz ocenił, że to pokazuje obraz człowieka "o skłonnościach psychopatycznych". Jak dodał niepokojące jest to, że taka osoba ma broń, ma do dyspozycji środki inwigilacji i pracuje z służbach.