Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Fałszywy alarm u Sakiewicza. Czy służby wojewody mają coś do ukrycia? Prezes TV Republika pokazał pismo

Tomasz Sakiewicz, prezes TV Republika, otrzymał odpowiedź na swoje pismo służb wojewody mazowieckiego. Prezes TV Republika chciał poznać szczegóły interwencji pogotowia ratunkowego w trakcie fałszywego alarmu w jego mieszkaniu. Mazowiecki Urząd Wojewódzki... odmówił udostępnienia tych informacji.

Przypomnijmy, w maju 2026 roku doszło do interwencji policji w domu Tomasza Sakiewicza, wywołanej fałszywym alarmem dotyczącym rzekomego zagrożenia życia. W trakcie policyjnych czynności funkcjonariusze zakuli w kajdanki asystentkę prezesa TV Republika, panią Aleksandrę.

Sakiewicz zarzuca policjantom, że nie wylegitymowali się podczas interwencji i bezprawnie zatrzymali jego asystentkę, po czym wyprowadzili ją na zewnątrz i tam zostawili, kończąc interwencję. Sprawa wywołała ogromne emocje i stała się jednym z punktów debaty publicznej dotyczącej fali fałszywych alarmów wymierzonych w polityków i osoby publiczne.

Na miejscu przed budynkiem, w którym mieszka i ma biuro red. Sakiewicz na warszawskim Mokotowie, pojawiło się oprócz policji pogotowie ratunkowe. To ratownicy medyczni najpierw dzwonili domofonem do mieszkania red. Sakiewicza, dopiero za nimi weszli funkcjonariusze. W papierach pogotowia Meditrans, które realizowało zlecenie i zapewniało załogę, nic się nie zgadza. Znajduje się adnotacja o wyjeździe ambulansu do zgłoszenia o 13:38. Dokładnie ta sama godzina widnieje jako moment przybycia. Potwierdzono nam, że to bardzo niecodzienny wpis. Nie ma też adnotacji o zakończeniu lub podjęciu interwencji. To też powinno się znajdować w dokumentacji.

– pisaliśmy na Niezalezna.pl.

Tomasz Sakiewicz skierował pismo do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Chciał poznać szczegóły interwencji pogotowia i podstawy, na jakich do jego mieszkania wezwano także ratowników. Mazowiecki Urząd Wojewódzki, Wydział Państwowego Ratownictwa Medycznego przygotował odpowiedź... odmowną.

Odmowa udostępnienia danych

Odpowiedź ze strony Urzędu jest jednoznaczna. Służby wojewody Mariusza Frankowskiego nie udostępnią informacji, o które wnosił Tomasz Sakiewicz.

- Mając powyższe na uwadze, uprzejmie informuję, iż brak jest podstaw do udostępnienia danych, o które wnioskowano - czytamy w piśmie podpisanym przez Wiesławę Rybicką-Bogusz, Zastępcę Dyrektora Wydziału Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Urząd powołuje się na konkretny przepis prawa. Zgodnie z ustawą z 8 września 2006 roku o Państwowym Ratownictwie Medycznym, ustawodawca w art. 24b wskazał ograniczony katalog podmiotów, które mogą ubiegać się o udostępnienie danych z Systemu Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego (SWD PRM). Cytowany w piśmie przepis stanowi, że dane z SWD PRM - w tym nagrania rozmów, dane osobowe osoby zgłaszającej, dane innych osób wskazanych w trakcie przyjmowania zgłoszenia, pozycje geograficzne, dane teleadresowe lub opis zdarzenia - udostępnia się wyłącznie na wniosek sądu, prokuratury, Policji, Rzecznika Praw Pacjenta lub Narodowego Funduszu Zdrowia.

Tomasz Sakiewicz nie kryje rozgoryczenia tą decyzją. Uznaje ją za skandal - w jego ocenie osoba, której dotyczyło zgłoszenie, ma prawo wiedzieć, na jakiej podstawie do jej mieszkania zostały wezwane służby ratunkowe. Dlaczego nie chcą potwierdzić lub zaprzeczyć informacjom podawanym przez Niezalezna.pl? Te pytania na razie pozostają bez odpowiedzi.

- Dzisiaj przyszło pismo, z którego wynika, że pogotowie odmawia mi informacji, kto pogotowie wezwał razem z policją do mnie - mówił w TV Republika prezes Sakiewicz. - Chciałem mieć pewność, czy to na pewno policja wzywała to pogotowie, po drugie: o której? Ponieważ czas na przyjazd był krytycznie mały. Są tylko dwie możliwości. Albo wezwano ich przed tym alarmem albo wręcz były dwa alarmy i wiemy tylko o jednym.

Wezwano ich do czegoś, co miało spowodować eksplozję, a nie było straży pożarnej. Tu się nic kupy nie trzyma. Wiadomo, że jednego nagrania też nie ma na pewno, nie ma też nagrań z wozu policyjnego. Jedno z nagrań jest za krótkie, nie zgadza się. (...)Nie można zrobić człowiekowi rewizji bez zgody sądu, prokuratora i można się od tego odwołać. Ja nie mam się od czego odwołać (...) Wpadają do kogoś do domu, skuwają ludzi, uprowadzają i nie dostają tego zatwierdzenia. Paranoja, która jest bardzo groźna dla każdego obywatela. Dlaczego nie doręczono mi zatwierdzenia przeszukania?

– pytał Sakiewicz w programie Miłosza Kłeczka.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Media