Dobski skierował szereg pytań po wtargnięciu policji do mieszkania-biura prezesa TV Republika, Tomasza Sakiewicza w połowie maja. Policjanci, dokonujący interwencji dot. domniemanego dziecka w zagrożeniu, nie posiadali identyfikatorów, odmawiali wylegitymowania się i skuli asystentkę prezesa.
Co otrzymał w odpowiedzi? Uwagę rzeczniczki MSWiA, że "nie będzie określał terminu odpowiedzi".
"Pan Dobski w piątek przed godz. 18 wysłał 20 pytań i wyznaczył MSWiA termin do poniedziałku. Przypominam, że ustawowo mamy 14 dni na udzielenie odpowiedzi. Dostanie Pan informację w terminie określonym przez przepisy, a nie przez pana"
- napisała w mediach społecznościowych Karolina Gałecka, publikując kilka pytań skierowanych przez dziennikarza.
Taki termin wyznaczyłem. Do wtorku mogę zaczekać. Pół Polski huczy o sprawie. https://t.co/POsuTERNKi
— Marcin Dobski (@szachmad) May 18, 2026
Pod koniec maja biuro prasowe resortu naszła refleksja. Po policzeniu, że od otrzymania pytań minęło dokładnie 12 dni, postanowiono zbyć dziennikarza.
„Panie Redaktorze, odnośnie interwencji przy ul. Wiktorskiej na obecnym etapie postępowania prowadzonego przez prokuraturę, nie możemy udzielać szczegółowych informacji w przedmiotowej sprawie. Z poważaniem, Wydział Obsługi Mediów”
- napisali w odpowiedzi.
Pani rzecznik nie odpisała od razu i... https://t.co/POsuTERNKi pic.twitter.com/kUu3v2fonx
— Marcin Dobski (@szachmad) May 30, 2026