Punktem wyjścia całej sprawy są publikacje dotyczące Dawida Kacprzyka - koordynatora SOR-u w Szpitalu Południowym, a zarazem radnego Koalicji Obywatelskiej z warszawskiej dzielnicy Ursus. Z doniesień wynika, że w trakcie specjalizacji z anestezjologii miał on w ubiegłym roku zarobić w placówkach medycznych 1,6 mln zł.
Według ustaleń dziennikarzy na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po rejestracji - w tzw. „saloniku VIP".
Poważny wymiar sprawie nadają słowa byłego ordynatora oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, Emila Jędrzejewskiego. Lekarz jest przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze okręgowej po wywiadzie udzielonym w Kanale Zero. Stwierdził w nim m.in., że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. Według niego w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Sakiewicz: „Czegoś takiego jeszcze nie było"
Sprawę mocno komentuje prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz, który zapowiada, że jego stacja będzie ją intensywnie śledzić.
„Afera szpitalna, czyli to, jak jest ta afera rozstrzygana przez polskie władze, jest chyba największym skandalem w historii, z którą ja jako dziennikarz miałem do czynienia" - mówi Sakiewicz.
Prezes Republiki wskazuje przy tym na najpoważniejszy wątek sprawy. „Mamy do czynienia ze śmiercią pacjentów. Prawdopodobnie jest wątpliwość co do śmierci około 20 pacjentów" - stwierdził, dodając:
„Zostańcie przy nas, będziemy to badać. Będziemy o tym informować, Republika będzie non stop o tym mówić. Mamy do czynienia z czymś, czego jeszcze nie było w historii dziennikarstwa"