Prokuratura przed tygodniem wszczęła śledztwo w sprawie giełdy kryptowalutowej Zondacrypto, prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł. W kwietniu media informowały, że giełda może mieć problemy z płynnością, a użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków.
Jak stwierdził w połowie kwietnia prezes giełdy Zondacrypto Przemysław Kral, do podmiotu ma należeć portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale — według Krala — klucze do niego ma mieć zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto.
Poprzez sprawę Zondacrypto obecna koalicja rządząca próbuje uderzać w opozycję oraz niezależne media, w szczególności - w TV Republika.
Bocheński: Kryptoafera Donalda Tuska
Dzisiaj odniósł się do tego podczas konferencji prasowej europoseł PiS, Tobiasz Bocheński.
Dziwnym trafem dzieje się tak, że kiedy rządzi Donald Tusk, Polacy są poszkodowanymi i ofiarami w aferach finansowych. Wszyscy pamiętamy aferę Amber Gold podczas pierwszego rządu Tuska - aferę bezczynności państwa, służb, odpowiednich organów. Pamiętamy słowa syna Donalda Tuska: "Ojciec wiedział, że to lipa". Dzisiaj Polacy zostali poszkodowani na prawdopodobnie 350 mln zł w aferze Zondacrypto. Rząd, jak i administracja, byli informowani, mogli zasięgać wiedzy ze strony służb estońskich, pojawiały się artykuły prasowe nt. możliwych nieprawidłowości. Rząd w tej sprawie, jak i służby - nie robił nic, podobnie jak w sprawie Amber Gold
- wskazywał Bocheński.
Przypomniał, że posłowie PiS domagali się odtajnienia posiedzenia Sejmu, "na którym Donald Tusk zajmował się kwestiami związanymi z kryptowalutami" 5 grudnia 2025 r. Większość sejmowa nie zgodziła się na odtajnienie.
Dzisiaj mamy do czynienia z rozpaczliwą próbą przerzucania tego gorącego ziemniaka na opozycję, a to przecież Donald Tusk, jego administracja, są odpowiedzialni za bezczynność, za nicnierobienie, za kryptoaferę Donalda Tuska
- dodał europoseł PiS.
W jego ocenie, śledztwo w sprawie Zondacrypto podjęto późno, dopiero po informacjach medialnych, wszczęte "w sposób urągający zasadom".
- Prokurator, który wszczął postępowanie, następnego dnia udał się na wakacje. Śledczy, którzy przyznali sprawę temu prokuratorowi, nie sprawdzili, że choć jest to prokurator doświadczony, nie mógł się tą sprawą zajmować i się wyłączył z postępowania zaraz później, ponieważ wcześniej konsultował się z pracownikami Zondacrypto. Nikt nie panuje dzisiaj nad tą sprawa, a Polacy - którzy nie byli informowani, media, różne organizacje, które korzystała z pieniędzy sponsorskich Zondacrypto również nie były informowane - dowodził Tobiasz Bocheński.
Zarzucił, że w czasach rządów Tuska panuje bierność i niekompetencja ze strony państwa, a Polacy są oszukiwani w skomplikowanych mechanizmach finansowych.
Bocheński odniósł się również do projektu ustawy dot. rynku kryptoaktywów, który przygotował rząd. Jego zdaniem, zapisy ustawy czyniłyby z Zondacrypto [zarejestrowaną w Estonii] monopolistę, "ponieważ miała dotyczyć tylko i wyłącznie zarejestrowanych w Polsce". Dodał także, że ustawa ta - nawet gdyby została podpisana przez prezydenta - wejść miała w życie w lipcu 2026, więc nie regulowałaby sytuacji z problemami Zondacrypto obecnie, a Polacy nie byliby chronieni.
Czy to jest tylko przypadek, czy ktoś w administracji rządowej, kto zajmował się tą ustawa, nie ma pojęcia o tym rynku, czy było to przemyślane działanie i rząd robił to absolutnie świadomie, chcąc wykreować jeden podmiot jako monopolistę na rynku
- zapytał europoseł PiS.
Politycy PiS przedstawili pięć pytań do Donalda Tuska w związku z aferą Zondacrypto.
Chaos w prokuraturze
O kontrowersjach związanych z postępowaniem prokuratury w tej sprawie informowaliśmy na naszych stronach.
Sprawą zajęła się Prokuratura Regionalna w Katowicach. W lutym, naczelnikiem śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej został prokurator Marek Wełna, który postanowił odwołać śledczych zajmujących się bezpośrednio lub pośrednio sprawą zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Sama sprawa Zondacrypto trafiła do prokuratura Sławomira Soli z Gliwic, który jednak złożył wniosek o wyłączenie, ponieważ wcześniej współpracował z pracownikami Zondacrypto.
"W trybie awaryjnym referentem został ostatecznie prokurator Leszek Sroka, którego na gwałt zaczęto ściągać z rozpoczętych wakacji" - pisaliśmy.
Wczoraj media informowały o odwołaniu z Prokuratury Krajowej przez prokuratora generalnego Waldemara Żurka sześciorga prokuratorów zajmujących się m.in. sprawą Suszka. Wnioskować miał o to Wełna. "Rzeczpospolita" podała, że Wełna, już w katowickiej prokuraturze, miał powiedzieć odwołanym właśnie prokuratorom, że "nic nie ma przeciwko nim, ale przyszedł do brudnej roboty". Decyzja o odwołaniu ich spotkała się negatywną oceną ze strony Zastępcy Prokuratora Generalnego ds. przestępczości zorganizowanej, Beaty Marczuk. Sami prokuratorzy zamierzają podjąć działania odwoławcze względem decyzji Żurka.
Ostatecznie, stojący na czele Prokuratury Krajowej Dariusz Korneluk powołał w piątek zespół trzech prokuratorów do tej sprawy.
Co ciekawe, prokurator Marek Wełna nadzorował wcześniej sprawę Polnordu, w której zarzuty usłyszał Roman Giertych, obecny poseł Koalicji Obywatelskiej.
Jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie”, pod koniec października 2024 roku do prokuratury w Lublinie trafiło pismo podpisane właśnie przez prokuratora Wełnę. W dokumencie padła sugestia, że śledztwo przeciwko Giertychowi powinno zostać umorzone, bo materiał dowodowy jest "wątły" i "ewentualny akt oskarżenia nie obroni się w sądzie". Ostatecznie, w styczniu 2025 roku, po przejęciu prokuratury przez nominatów Adama Bodnara, postępowanie wobec Giertycha zostało umorzone.
Sakiewicz: Informacje IMM nie mają nic wspólnego z rzeczywistością
To właśnie Roman Giertych w ostatnim czasie - obok innych polityków KO - stanął na czele ataków na TV Republika w kontekście Zondacrypto. Już 5 grudnia 2025 r., po tajnym posiedzeniu Sejmu, Bartosz Kownacki, poseł PiS, powiedział, że "redaktor naczelny Państwa stacji jest inwigilowany przez służby i wykorzystywane jest to do brutalnej, prymitywnej gry politycznej".
Dziś służby są wykorzystywane do walki politycznej. Nie zajmują się ochroną Polaków, bezpieczeństwem, tylko tym, żeby zniszczyć tą czy inną redakcję
- przyznał wówczas Kownacki.
Giertych teraz powołał się na informacje kolportowane przez Instytut Monitorowania Mediów, jakoby TV Republika była największym beneficjentem reklam Zondacrypto - o wartości ponad 37 mln zł, sugerując jednocześnie, że "Zondacrypto była de facto właścicielem TV Republika", a środki te "powinny zostać zabezpieczone na kontach TV Republika". Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji, odpowiedział, że Giertych kłamie, a prawdziwym celem tych działań jest próba zniszczenia stacji.
Ruskie kłamstwa Giertycha @GiertychRoman https://t.co/sh0eueJRfi pic.twitter.com/gENMpAbcAG
— michal.rachon (@michalrachon) April 24, 2026
Dzisiaj do doniesień IMM odniósł się prezes i redaktor naczelny TV Republika, Tomasz Sakiewicz.
"W przestrzeni publicznej pojawiły się dane Instytutu Monitorowania Mediów na temat rzekomego budżetu reklamowego firmy Zonda Crypto w TV Republika. Informacje na ten temat nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ceny reklam i budżet są zawyżone około 7 razy (pomijam to, że za wszystkie reklamy Zonda nie zapłaciła), a IMM nawet nie spróbował zweryfikować podawanych przez siebie danych. Podanej przez nich informacji nie można też tłumaczyć wyliczeniami na podstawie cennika jednostkowych reklam, gdyż nie dotyczy on większych kampanii, ustalanych na podstawie wielkości zamówienia, grp, i miejsc lokowania spotów. Jest to wiedza dostępna dla każdego kto ma do czynienia z rynkiem reklam. Zonda reklamowała się w bardzo wielu mediach, a ceny u nas zaoferowane były po prostu bardziej konkurencyjne. Jak rozumiem, skoro wobec bardzo szerokiego zakresu kampanii firmy Zonda nie można czynić zarzutu, że reklamowała się tylko u nas, to hejterzy związani z obecnym obozem władzy próbują postawić zarzut na podstawie sfałszowanych danych co do skali zaangażowania reklamowego"
- napisał Tomasz Sakiewicz.
W przestrzeni publicznej pojawiły się dane Instytutu Monitorowania Mediów na temat rzekomego budżetu reklamowego firmy Zonda Crypto w TV Republika. Informacje na ten temat nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ceny reklam i budżet są zawyżone około 7 razy (pomijam to, że za…
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) April 25, 2026