Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Bartosz Bartczak,
02.09.2020 16:00

Uśmiech Wschodu, zaciśnięte zęby Zachodu

Kwintesencją Zachodu jest to, że ludzie uśmiechają się do siebie – mówił całkiem niedawno Donald Tusk. Jak zwykle w przypadku byłego premiera rzeczywistość jest odwrotna niż ta przez niego przedstawiana.

Niedawno cały świat obiegły obrazki z protestów na Białorusi, na których protestujący stoją na ławkach bez butów, aby nie zniszczyć własności publicznej. Obrazki te szybko zostały skonfrontowane z obrazkami z niedawnych protestów w Nowym Jorku czy Paryżu, gdzie protestujący podpalali prywatne samochody i plądrowali sklepy. Jednak różnice między Wschodem a Zachodem nie są widoczne tylko w czasie protestów. Niedawno przebojem na serwisie YouTube był film Francuza, który zachwycał się warszawskim metrem, z jego porządkiem i bezpieczeństwem. Każdy, kto chociaż tydzień spędził w Paryżu i korzystał z tamtejszego metra, wie, że po doświadczeniach z brudem i przestępczością w podziemnych pociągach stolicy Francji, można się zachwycić nie tylko metrem w Warszawie. Na tle dużej części Zachodu, a zwłaszcza Europy Zachodniej, Europa Środkowo-Wschodnia wydaje się oazą porządku i spokoju.

Piękniejący Wschód, brzydnący Zachód

Kiedy cały świat ogląda filmy z protestów opozycji na Białorusi, wielu ludzi jest zaskoczonych stopniem uporządkowania demonstracji. Białoruska opozycja, mimo że wyprowadza setki tysięcy ludzi na ulice, nawet nie blokuje ruchu drogowego, nie mówiąc już o niszczeniu mienia publicznego. Co więcej, wielu oglądających relacje z Mińska i innych miast Białorusi ludzi jest zaskoczonych poziomem czystości i porządku na tamtejszych ulicach. A przecież ta nasza część Europy kojarzyła się raczej z brudem i rozkładem postkomunizmu. Jednak każdy, kto podróżował po Europie Środkowo-Wschodniej, wie, jak olbrzymie postępy poczynił nasz region w ostatnich latach. Kraków, Praga czy Budapeszt wyrastają na najpiękniejsze miasta Europy, a próbują je gonić Bukareszt albo Lwów. Jednak środkowo-wschodni Europejczycy nie tylko są zdeterminowani, aby czynić swoje miasta, osiedla, miasteczka i wioski coraz piękniejszymi, lecz także pozostają przyjaźnie nastawieni wobec ludzi wokół siebie, również z zagranicy.

Najłatwiej dostrzec przemianę Europy Środkowo-Wschodniej, kiedy się wyjedzie na Zachód kontynentu. W wielu miejscach doszło tam do procesu odwrotnego niż na Wschodzie. Wiele miast czy osiedli uległo postępującej degradacji. Dotyczy to nawet największych i najbogatszych miast Europy, jak Londyn albo Paryż. Kto się przyjrzał np. stolicy Francji dokładniej niż z poziomu dwudniowej wycieczki z biura podróży, to zauważy coraz większy brud, poniewierające się śmieci na ulicy oraz postępujące z roku na rok ubożenie i techniczny rozpad dużych połaci tego miasta.

Mało kto też odważyłby się dzisiaj zajrzeć do paryskich blokowisk, zasadnie obawiając się nie tylko o własne pieniądze, lecz także o zdrowie. Jednak nawet wciąż reprezentacyjne części Paryża (i wielu innych zachodnioeuropejskich miast) stają się wprost odstręczające. Wystarczy wejść do pierwszej lepszej restauracji, gdzie spotkamy się z raczej nieprzyjemną obsługą (o ile nie mamy grubego portfela). A nawet pod wieżą Eiffla (czy Bramą Brandenburską w Berlinie) istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaniemy okradzeni przez kieszonkowca. A co dopiero powiedzieć o czasie protestów (które są coraz częstsze), kiedy to spokojnie można dostać petardą lub policyjną pałką po głowie.

Uśmiechnięta rewolucja, agresywna rewolta

Właśnie przy okazji rewolucji społecznych, z którymi mamy do czynienia zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, widać postępującą przepaść między dwoma częściami Europy. Na Białorusi, gdzie ludzie walczą o podstawowe prawa i wolności, protesty, zachowują pełen porządek. I choć Białorusini walczą przeciwko reżimowi, który nie wahał się nigdy bić, a nawet mordować opozycjonistów, to na twarzach protestujących widać przede wszystkim uśmiechy. Tymczasem we Francji, gdzie miejscowa odnoga rasistowskiego ruchu Black ­Lives Matter walczy o jeszcze więcej przywilejów i jeszcze więcej pieniędzy bez pracy, po raz kolejny płoną samochody i rabowane są sklepy. Choć Francuzi spod znaku BLM i Antify walczą przeciwko rządowi, który nie zamierza podnosić na nich ręki i jest gotowy dać im niemal wszystko, czego żądają, to na twarzach protestujących widać tam nienawiść i agresję.

Różnica między Wschodem a Zachodem Europy wydaje się większa niż tylko poziom porządku na ulicach. Mówiąc brutalnie, w dużym stopniu zaczyna chodzić o „porządek w głowach”. Ludzie w naszej części kontynentu wydają się zachowywać dużą dozę normalności. Szanują ciężką pracę, wartości rodzinne, porządek społeczny, dumę narodową. Przywiązanie do tych wartości, stabilności i wspólnoty widać w czystości ulic i w cywilizowanej naturze ulicznych protestów. Za to wielu ludzi w zachodniej części kontynentu uwierzyło w ideały egoistycznego indywidualizmu, dekonstrukcji porządku społecznego, odrzucenie wartości rodziny, religii i narodu. Zaowocowało to rosnącym chaosem w wielu miejscach zachodniej części Starego Kontynentu. Chaos ten widać dobrze w czasie protestów, kiedy agresywny tłum podpala samochody i plądruje sklepy. Widać też na wielu kiedyś pięknych uliczkach Paryża czy Londynu, teraz niszczejących i porastających brudem.

Wędrujące centrum

Uważnego obserwatora historii wcale nie zdziwi zamiana ról, która ma teraz miejsce pomiędzy wschodem a zachodem Europy. Nasz kontynent przeszedł już kiedyś podobną zmianę. Setki lat temu dużo większą rolę od podziału Wschód–Zachód odgrywał podział Północ–Południe. To właśnie południe Europy, będące przez wieki pod wpływem Imperium Rzymskiego, długo pozostawało bardziej rozwiniętą częścią kontynentu. W pierwszej połowie średniowiecza to Bizancjum, Włochy czy Hiszpania były najważniejszymi ośrodkami gospodarczymi i centrami kulturalnymi. W tym czasie kraje takie jak Anglia czy Niemcy pozostawały peryferiami. Jeszcze u zarania epoki nowożytnej to z Włoch wyszedł renesans, a wielkie odkrycia geograficzne zapoczątkowały Hiszpania i Portugalia. Jednak już wtedy punkt ciężkości europejskiej gospodarki zaczął się przesuwać na północ –  trafiając kolejno do Holandii, Anglii i Niemiec.

W XVIII w. Hiszpania i Włochy popadły w stagnację. W tym czasie w Wielkiej Brytanii miała się wkrótce zacząć rewolucja przemysłowa. Już wtedy w Europie zaczynał mieć znaczenie nowy podział. Zachodnia część naszego kontynentu, która dzięki handlowi oceanicznemu mogła się szybko bogacić, zaczęła wyprzedzać wschodnią część kontynentu, odciętą od oceanu. Podział Północ–Południe zaczął ustępować podziałowi Wschód-Zachód. Kiedy Anglia, Francja, Niemcy, a w końcu Włochy przeżywały rewolucję przemysłową, Polska, Węgry czy Serbia pozostawały jeszcze długo w systemie na poły feudalnym.

Najwyraźniej różnicę między dwiema częściami kontynentu było widać po II wojnie światowej. Zachód rozwijał się wtedy szybko w sojuszu z USA, a Wschód biedniał pod rządami komunistów. Jednak w XXI w. widać na horyzoncie kolejną zmianę.

Porządek, rozwój, uśmiech

Tak, jak mało kto kilkaset lat temu zauważył przesuwanie się punktu ciężkości z południa na północ Europy, tak mało kto teraz dostrzega przesuwanie się tego punktu z zachodu na wschód. Kiedy w przypadku Francji czy Holandii produkcja przemysłowa stanowi zaledwie kilkanaście procent PKB, w przypadku Czech czy nawet Białorusi wartości te oscylują wokół 40 proc. PKB. Dynamika gospodarcza Zachodu jest coraz mniejsza, gdy tymczasem dynamika Wschodu coraz większa. Europejczycy ze Wschodu mają pracę, Europejczycy z Zachodu coraz częściej mają z nią problemy. Rosnące różnice między obiema częściami kontynentu są widoczne na ulicach. Na Wschodzie nawet w czasie poważnych protestów widać na nich uśmiechy. Na Zachodzie, nawet w czasie spokoju, czuć na nich agresję. A uśmiech, który widział Donald Tusk, jest pewnie wytworem jego umysłu zanurzonego w przeszłości, która staje się coraz bardziej mglistym wspomnieniem.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane