Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Bartosz Bartczak,
14.05.2020 18:00

Polska kroczy azjatycką ścieżką

Jak prognozuje Komisja Europejska, w Polsce recesja spowodowana epidemią koronawirusa może być najmniejsza w Unii Europejskiej. Wiele wskazuje na to, że Komisja może mieć rację. Przede wszystkim wskazują na to trendy w światowej gospodarce.

Komisja Europejska opublikowała niedawno prognozy wielkości recesji wywołanej epidemią koronawirusa, która dotknie poszczególne kraje UE. Najmocniej odczują ją kraje Południa. PKB Hiszpanii i Włoch może spaść nawet o 10 proc. w tym roku. Wyniknie to nie tylko z wielkich rozmiarów epidemii w tych krajach, lecz także z zapaści turystyki, która stanowi znaczną część tamtejszej gospodarki. PKB Niemiec miałoby spaść o ponad 6 proc., a PKB Francji o ponad 8 proc. Relatywnie dobrze poradzą sobie kraje naszego regionu, w tym Polska. Polskie PKB w tym roku miałoby spaść o nieco ponad 4 proc.

Europa Środkowa jak Azja Wschodnia?

Obserwując wpływ pandemii na gospodarkę, ma się déjà vu z czasów kryzysu finansowego z 2008 r. Wtedy też wyjątkowo mocno uderzył on w Amerykę i Europę. Najbardziej poszkodowanymi okazały się kraje południa Europy. Nie najgorzej kryzys z 2008 r. przetrwały kraje Azji Wschodniej, które potrafiły dzięki niemu zintensyfikować swoją ekspansję gospodarczą. Podobnie jest dziś, co wynika z trendów w gospodarce.
Ciekawym zjawiskiem przy okazji kryzysów jest sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz region dosyć dobrze przetrwał kryzys w 2008 r. Od tego czasu Polska, Rumunia, Czechy czy Węgry przeżywały niemal nieprzerwany okres prosperity. Bliżej nam było wtedy do Chin czy Korei Południowej niż do pogrążonych w kryzysie Hiszpanii i Włoch.

Podobnie jest z epidemią koronawirusa. Kraje Europy Środkowo-Wchodniej mają poziom zakażeń COVID-19 i zgonów z jego powodu bliższy Azji Wschodniej niż Europy Południowej. Być może więc nasz region kroczy „ścieżką azjatycką”. Europa Środkowo-Wschodnia, podobnie jak Azja Wschodnia, całkiem niedawno włączyła się na całego w obieg światowego handlu. W przeciwieństwie więc do Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej, które długo już są w obiegu, te dwa regiony mają przed sobą lata wzrostu.

Państwo, państwo i jeszcze raz państwo

W państwach Azji Wschodniej ogromną rolę w powstrzymywaniu epidemii koronawirusa odegrały struktury państwowe. Azjatyckie państwa, nawet przy początkowych błędach, potrafiły szybko odizolowywać czy to ogniska choroby, czy po prostu zarażonych ludzi. Masowo wykorzystywały do tego celu nowoczesne technologie. W tym czasie wiele państw Zachodu długo lekceważyło zagrożenie epidemiczne, a kiedy już koronawirus zaczął w nich zbierać śmiertelne żniwo, to… dopiero zastanawiano się nad skalą państwowych ograniczeń!

Inaczej niż Włochy czy Wielka Brytania zachowały się kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Po początkowych i krótkich wahaniach szybko zdecydowano się na zamykanie granic i wprowadzanie ograniczeń wewnętrznych. Znowu okazaliśmy się w swoich działaniach podobni do Azjatów. I mamy obecnie podobne wskaźniki zakażeń i zgonów na milion mieszkańców jak kraje azjatyckie.

To nie pierwsza sytuacja, kiedy państwa Azji Wschodniej okazały się wyjątkowo sprawne. Wbrew obiegowym opiniom Japonia, Korea Południowa, Tajwan czy Chiny zawdzięczają swój sukces przede wszystkim mądremu zaangażowaniu państwa w gospodarkę. Rządy japońskie, koreańskie i chińskie wspierały swoje firmy w rozwoju, budując wielkie, wielobranżowe koncerny. Tacy potentaci, jak Sony, Samsung czy Huawei, nie mogłyby powstać bez zaangażowania państwa w początkach ich działalności.

Podobną drogą jak narody Azji Wschodniej idzie Europa Środkowo-Wschodnia. W Polsce, Czechach czy na Węgrzech państwo stara się odzyskać inicjatywę, a przede wszystkim wspierać rodzime firmy w stawaniu się wielkimi. Najlepiej widać to przy okazji koronawirusa.

Z tarczą, nie na tarczy

PKN Orlen przestawiający moce przerobowe na produkcję płynu do dezynfekcji na masową skalę. KGHM sprowadzający masowo sprzęt medyczny do Polski. Stworzenie z inicjatywy polskiego rządu we współpracy z polskim firmami programu „Polskie szwalnie”, który ma pozwolić zaopatrzyć w maseczki miliony Polaków. To tylko niektóre przykłady zaangażowania państwa polskiego w walkę z koronawirusem.
Nie należy jednak zapominać o programach pomocowych dla polskich przedsiębiorstw w ramach kolejnych wersji tarczy antykryzysowej, które są chwalone nie tylko przez organizacje przedsiębiorców i międzynarodowe instytucje finansowe, lecz nawet przez liderów partii opozycyjnych. Wartość pomocy ze strony państwa ma wynieść ponad 200 mld zł (to blisko 10 proc. PKB), a pomoc trafi do milionów przedsiębiorców.

Państwo polskie, przygotowując program wsparcia polskich firm w czasie kryzysu, nie chce popełnić błędów sprzed 30 lat. W czasie transformacji gospodarczej przeprowadzanej po 1989 r. pozwolono upaść wielu przedsiębiorstwom. Tymczasem dziś jest jasne, że wiele z nich byłoby w stanie przestawić się na działanie w ramach gospodarki wolnorynkowej, gdyby otrzymały odpowiednie wsparcie państwa. Ale wśród polskich elit panowała wtedy ideologia neoliberalna, negatywnie odnosząca się do zaangażowania państwa w gospodarkę.
Przez taką politykę miliony Polaków straciły pracę, a całe połacie naszego kraju stały się obszarami strukturalnego ubóstwa. Dzisiaj państwo polskie stara się działać tak, aby hotelarze, restauratorzy czy fryzjerzy z Warszawy lub Krakowa nie podzielili losu górników z okolic Wałbrzycha czy pracowników PGR-ów z Pomorza.

Dobre podstawy, by przetrwać

Jak Polska poradzi sobie z kryzysem? Trudno na tę chwilę powiedzieć coś pewnego. Epidemia koronawirusa jeszcze się nie skończyła. Ale kiedy zagrożenie epidemiczne się skończy, inne zagrożenia nie miną. Narastać będą konflikty międzynarodowe, pojawią się coraz poważniejsze tarcia społeczne między bogatymi a biednymi.

W Polsce działają jednak wciąż czynniki, które mogą nam pomóc przetrwać trudne czasy. Po pierwsze, jesteśmy w miarę spójnym społecznie krajem, z bardzo jednorodnym społeczeństwem. Ułatwić to może solidarną politykę gospodarczą, tak potrzebną w czasie kryzysu. Po drugie, struktura polskiej gospodarki jest dosyć korzystna. Prawie jedna trzecia polskiego PKB jest wytwarzana przez przemysł. Dzięki temu Polska powinna się mniej obawiać problemów wynikających z mniejszego popytu na różnego rodzaju usługi. A uzależnienie od usług, np. turystycznych, może pogrążyć duże gospodarki, czego przykładem są Grecja, Włochy czy Hiszpania.

Przed Polską piętrzy się też sporo zagrożeń. Przede wszystkim jesteśmy silnie włączeni w handel międzynarodowy. Wartość polskiego eksportu stanowi ponad połowę polskiego PKB. W dodatku jesteśmy uzależnieni od jednego kierunku handlu – 80 proc. naszego eksportu idzie do krajów UE, z tego ponad jedna czwarta do Niemiec. Jeśli gospodarka naszego zachodniego sąsiada popadnie w tarapaty, odbije się to też na nas.

Trzeba jednak pamiętać, że Polska wychodziła z dużo trudniejszych sytuacji, jeśli chodzi o handel międzynarodowy. W okresie międzywojennym potrafiliśmy sobie poradzić z wojną handlową, jaką nam wypowiedziały Niemcy, a po 1989 r. uniknęliśmy turbulencji po załamaniu eksportu do ZSRS. A na horyzoncie już pojawiają się zarysy kolejnej, skutecznej zmiany kierunku polskiego handlu. Przede wszystkim chodzi o handel z szybko rozwijającym i się krajami Azji Wschodniej, dzięki inicjatywie Pasa i Szlaku, oraz z szybko rozwijającymi się krajami Europy Środkowo-Wschodniej, dzięki inicjatywie Trójmorza.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane