Jednak prawdziwą bombą okazał się list pracowników, z którego wyłania się obraz całkiem nieźle prowadzonej i życzliwej dla pracowników firmy, która nagle została praktycznie zniszczona jednoosobowym i tyleż autorytarnym, co niekompetentnym zarządzaniem. Pismo wymaga analiz, może i działań prawnych, wygląda jednak na to, że jednej osobie uda się to, co nie udawało się latami przeciwnikom stacji. Może jakaś nagroda człowieka roku dla pani Kasi Kieli?