Zadanie, jakie przed Kroczkiem postawił właściciel częstochowskiego klubu Michał Świerczewski jest oczywiste. Chodzi o zajęcie miejsca uprawniającego do gry w europejskich pucharach, czyli co najmniej czwartej lokaty, chociaż wszystko wskazuje na to, że wystarczy piąta. I tę właśnie pozycję przed 32. kolejką spotkań zajmują Częstochowianie, którzy zgromadzili 46 punktów. Z tym, że rozegrali o jeden mecz mniej od lidera Lecha Poznań, do którego mają dziesięciopunktową stratę, oraz zajmującego trzecie miejsce GKS-u Katowice, do którego tracą tylko punkt. Taki sam dorobek jak "Medaliki" ma Jagiellonia Białystok, z którą zagrają u siebie w środę, a o trzy punkty wyprzedza tę dwójkę Górnik Zabrze, który na dodatek ma korzystny bilans spotkań tak z Rakowem, jak i Jagiellonią.
Wydaje się, że pozycja wyjściowa do walki o trzecie miejsce jest bardzo dobra, ale trzeba ją jeszcze wykorzystać, bo rywale też mają o co grać: Jagiellonia ma podobne aspiracje co Raków, a Korona Kielce oraz Piast Gliwice i Arka Gdynia są - mniej lub bardziej - zagrożone degradacją.
W czwartek, w przeddzień meczu z Koroną, po raz pierwszy w nowej roli Kroczek spotkał się z dziennikarzami. Pytany o to, czy dla niego funkcja trenera Rakowa to bardziej ciężar czy też okazja do wykazania się, stwierdził, że nie patrzy na to w tych kategoriach.
- Staram się tę pracę wykonać najskuteczniej, jak potrafię. Stawka jest duża, a Raków ma za sobą już 49 spotkań. Zmęczenie zawodników to nie jest wymówka, to fakt. Musimy postawić na tych, którzy są w optymalnej dyspozycji fizycznej i mentalnej. Zespół jest świadomy, w jakim miejscu jesteśmy i czego się od niego oczekuje. Musimy realizować nasze cele - wygrywać mecze i być jak najwyżej w tabeli. W kilka dni niewiele można zmienić, ale na pewno jakieś zmiany będą
– podkreślił.
Z wypowiedzi trenera wynikało, że ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Oczywiście poza Karolem Struskim, który przed miesiącem doznał poważnej kontuzji podczas meczu z Motorem Lublin i czeka go zabieg chirurgiczny.
Kroczek przypomniał, że pracę w Rakowie zaczynał w poprzednim sezonie jako asystent Marka Papszuna i - jak podkreślił - wiele się od niego nauczył. - Praca z nim, to dla mnie duży krok naprzód - zapewnił
Po odejściu Papszuna do Legii Warszawa, Kroczek pozostał w Częstochowie, ale w innej roli, w pionie skautingu. Niemniej, choć był poza sztabem szkoleniowym, widział z bliska, jak funkcjonuje drużyna. Uchylił się jednak od oceny pracy swego poprzednika.
- Znamy się z Łukaszem od lat i mamy dobry kontakt. Po fakcie łatwo komentować i wyciągać wnioski. To nie byłoby w porządku z mojej strony
– powiedział.
Warto jeszcze wspomnieć, że Kroczek został szkoleniowcem Cracovii w kwietniu 2024 roku, przejmując "Pasy" od Jacka Zielińskiego, czyli obecnego trenera... Korony. Jednak w piątek Zieliński poprowadzi Koronę "zdalnie", bo został ukarany czerwoną kartką w końcówce meczu z Piastem Gliwice i na ławce trenerskiej zastąpi go jeden z asystentów. A Cracovia z Kroczkiem jako trenerem grała z Rakowem trzykrotnie i ani razu nie przegrała - dwa razy wygrała, a raz zremisowała.
Jeśli chodzi o mecze Rakowa z Koroną, to w ekstraklasie z dziesięciu spotkań połowę wygrał Raków, Korona była górą trzykrotnie, a dwa razy padł remis. W rundzie jesiennej obecnego sezonu Raków wygrał w Kielcach 4:1. W dawnej 2. lidze, w latach 1982-2000, między Rakowem i Koroną nie było remisów: z ośmiu meczów pięć wygrali Częstochowianie, a trzy Korona.
W zespole z Kielc jest obecnie dwóch piłkarzy, którzy przeszli z Korony do Rakowa i sporo z nim osiągnęli, ale potem wrócili do stolicy województwa świętokrzyskiego - to Marcin Cebula i Wiktor Długosz. Do Korony z Rakowa trafił też bramkarz Xavier Dziekoński, który jednak nie doczekał się debiutu w zespole spod Jasnej Góry.
Spotkanie Rakowa z Koroną, które rozpocznie 32. serię spotkań, odbędzie się w piątek w Częstochowie. Początek o godz. 18.