Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Energetyczne ryby w wodzie

Debata dotycząca strategii rozwoju polskiej energetyki w pierwszym dniu Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego była okazją dla prezentacji największych graczy naszego rynku. Zobaczyliśmy innowacyjne firmy świetnie radzące sobie w zmiennym otoczeniu regulacyjnym, budujące zrównoważone strategie.

Autor:

Podtytuł debaty: „Między polityką, bezpieczeństwem a biznesem" oddawał warunki, w jakich funkcjonują firmy, od których zależy krajowy rynek paliwowo-energetyczny. Szczególnie ciekawa była prezentacja Grupy Lotos przez pełniącego obowiązki prezesa Mateusza Aleksandra Boncę.

 

Popyt na ekologię

Firma jest u progu integracji z PKN Orlen. W związku z tym, że szczegóły nie są znane, pojawiają się spekulacje, że to koncern z Gdańska miałby być wiodący w fuzji. Lotos działa też w ciasnym gorsecie regulacji krajowych i europejskich.

– Działamy w trójkącie regulacji mających wpływ na popyt i podaż rynkową naszych produktów, a także regulacji inwestycyjnych – opisywał funkcjonowanie rynku Bonca. – Rynek bardzo szybko się rozwija zarówno technologicznie, jak i handlowo. Strona popytowa jest bardzo mocno regulowana w stronę „zielonych" rozwiązań, lepszych dla społeczeństwa. Mówimy tutaj o redukcji zanieczyszczeń siarką, o e-mobilności, o alternatywnych paliwach, czyli o sposobie, aby sektor paliwowy stawał się jeszcze bardziej czystym, ekologicznym. Mamy też ograniczenia podażowe, które równolegle do tego pozwalają budować przewagę strategiczną takich przedsiębiorstw jak Grupa Lotos – tłumaczył Bonca. Opisywał w swojej wypowiedzi również ograniczenia w emisji CO2, czy europejskie dyrektywy dotyczące udziału biokomponentów w paliwach. Mówił też o rozwoju nowych technologii w oparciu o fundusze przeznaczone na innowacyjność. Pozwalają budować strategię w oparciu o pomysły technologiczne, które w tej chwili nie są jeszcze ekonomicznie uzasadnione, ale w przyszłości mogą być – dodał Bonca.

Lotos i PGNiG dla bezpieczeństwa energetycznego

Ostatnim przykładem takiej aktywności Lotosu są porozumienia z Gdynią i Wejherowem o budowie stacji doczyszczania wodoru i punktów tankowania nim autobusów miejskich.

– Szansą jest tu też ustawa o elektromobilności, która sprzyja tego typu inwestycjom. Stworzyliśmy klaster wodorowy także z udziałem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa – poinformował szef Lotosu. Obie firmy zajmują się wieloma tego typu projektami rozwojowymi, jednak to ich główna aktywność gospodarcza zapewnia krajowi bezpieczeństwo energetyczne. Piotr Woźniak, prezes PGNiG przedstawił plany na przyszłość i strategię firmy, która od 2016 r. jest mocno zaangażowana w wydobycie gazu na Morzu Północnym: – Na szelfie norweskim chcemy wydobywać 2,5 mld m sześc. gazu do 2022 r. – deklarował Woźniak. – Chcemy „rozpiąć” PGNiG między północą a południem – mówił o nowych, obiecujących odkryciach na Morzu Śródziemnym. Woźniak poinformował też, że po 4 latach zastoju inwestycyjnego, jak to określił, ruszyły poszukiwania gazu w kraju. Chodzi o południowo-wschodnią Polskę, Podkarpacie i tereny sąsiadujące.

Gazoport do rozbudowy

Bardzo ważnym źródłem gazu ziemnego jest też działający od 2 lat terminal skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu. – Do 2030 r. na rynku gazu dojdzie do znaczących zmian, zwłaszcza po 2022 r., kiedy nie będzie już długoterminowych umów, dlatego też chcemy rozbudować terminal LNG, co pozwoli na większą dostępność surowca w sieci – deklarował Paweł Jakubowski, prezes Polskiego LNG, operatora gazoportu. – Chodzi o LNG jako surowiec w transporcie morskim, drogowym lub o jego zastosowanie w elektroenergetyce. Terminal pozwala na zabezpieczenie 1/3 rocznego zapotrzebowania na gaz w Polsce. Po rozbudowie będzie to połowa. Chcemy także udostępnić rozładunek na cysterny, na kolei, aby pozwolić na likwidację białych plam na gazowej mapie kraju. W Polsce 40 proc. regionu nie jest zgazyfikowana – zauważył.

Terminal odebrał dotąd 29 dostaw gazu płynnego z USA i Bliskiego Wschodu. Zdecydowana większość surowca po zgazyfikowaniu opuściła gazoport rurociągami. Jakubowski zauważył że dotychczasowy przeładunek można porównać do tego w największych terminalach holenderskich i belgijskich.

– Bardzo się posiłkujemy przy nowych projektach i zadaniach terminalem LNG, liczymy na więcej – mówił o planach dywersyfikacji dostaw gazu prezes Woźniak, zauważył jednak, że zaopatrzenie w gaz płynny przez Cieśniny Duńskie nie jest wystarczające. – Musimy mieć połączenia gazociągowe. W polskim przypadku połączenia na zachód nie dają dywersyfikacji, bo po tamtej stronie również mamy do czynienia z praktycznie tym samym dostawcą, co ze wschodu – uzasadniał konieczność rozpoczęcia poważnych prac nad takim przedsięwzięciem jak Brama Północna.

Elastyczność i stabilność

Prezes Polskiego LNG zauważył z kolei, że dzięki projektowi Bramy Północnej, czyli przesyłowi 10 mld m sześc. rocznie planowanym rurociągiem Baltic Pipe oraz rozbudowanemu terminalowi do przepustowości 7,5 mld m sześc. rocznie można osiągnąć 17,5 mld m sześc. gazu na rok. – To tyle, ile rocznie potrzebujemy w kraju. Gazociąg Baltic Pipe daje nam stabilność, a terminal LNG elastyczność – podsumował Jakubowski.

Podczas debaty przedstawione też zostały dwa przykłady procesów w krajowej gospodarce, które zainicjował lub po latach niemożności zrealizował obecny rząd. Mirosław Kowalik, prezes koncernu ENEA opisał włączenie do grupy kopalni Bogdanka. Model koncernu energetycznego posiadającego własne źródło paliwa kopalnego stał się podstawą reformy sektora górniczego w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Obecnie ENEA posiadająca m. in. dwie największe elektrownie w Połańcu i Kozienicach wykorzystuje w nich węgiel z własnej kopalni.

Z kolei Rafał Miland, wiceprezes Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych opowiedział o integracji jego firmy z innym państwowym przedsiębiorstwem działającym w tym samym sektorze, Operatorem Logistycznym Paliw Płynnych. Oczywisty z ekonomicznego punktu widzenia proces udało się przeprowadzić za trzecim razem dopiero przy obecnej większości parlamentarnej. – Przed nami rok, w którym będziemy układać współpracę wewnątrz grupy na poziomie operacyjnym, a efekt synergii widać już na przykładzie inwestycji rurociągu Boronów–Trzebinia – mówił Miland. Dzięki połączeniu obu przedsiębiorstw jeszcze lepiej zapewniony zostanie inny aspekt bezpieczeństwa energetycznego. – Budujemy nowe bazy, tu na Pomorzu, w Górkach oraz w terminalu naftowym inwestycja rozpocznie się w drugiej połowie 2018 r. – przybliżył obecne inwestycje wiceprezes PERN. – To także druga nitka ropociągu z Gdańska do Płocka, która pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa dostaw ropy, także do Niemiec – dodał. Wspomniany rurociąg Boronów–Trzebinia łączy z kolei zasoby magazynowe obu połączonych przedsiębiorstw.

 

Stanisław Balicki

 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Media