Po tym, jak rosyjski parlament wyraził zgodę na interwencję Moskwy w Syrii, Rosjanie przeprowadzili pierwsze naloty na przeciwników Baszara Al-Asada.
Pierwsze rakiety uderzyły w pobliżu miasta Hims (Homs), zajętego przez siły rządowe. Jak wynika z mapek pokazujących aktualny rozkład sił w Syrii, to tereny, na których nie ma oddziałów Państwa Islamskiego.
Według nieoficjalnych, ale potwierdzających się z różnych stron doniesień, ofiarami nalotów Rosjan padły grupy opozycyjne zwalczane zarówno przez Asada, jak i Państwo Islamskie. Chodzi m.in. o islamistów z Armii Podboju, którzy sprzeciwiali się rosyjskiej interwencji w Syrii, a także o oddział walczący po stronie Wolnej Armii Syrii. Ta ostatnia to grupa żołnierzy i oficerów zbiegłych z syryjskich wojsk rządowych w proteście przeciwko polityce Asada - najbardziej umiarkowana część anty-Asadowskiej opozycji.
Ruth Sherlock, bliskowschodnia korespondentka centroprawicowego brytyjskiego "Daily Telegraph", napisała:
Rosja mogła uderzyć w Armię Podboju, gdyż jest to zbuntowana grupa, która stwarza największe zagrożenie dla Latakii, bastionu reżimu Asada, oraz dla kontrolowanego przez Rosjan portu Tartus.
Na mapce poniżej zaznaczono kolorem szarym miejsce działania terrorystów z Państwa Islamskiego. Widać, że tereny wokół miasta Hims (Homs) w ogóle nie są przez nich opanowane. Kolorem żółtym oznaczono tereny zajęte przez innych przeciwników Asada. Kolorem różowym - terytoria kontrolowane przez siły rządowe i wspierający je szyicki Hezbollah.

Także Bebars al-Telawi, dziennikarz obywatelski z Hims, potwierdził dziś w rozmowie z brytyjskimi mediami, że atakowane przez Rosjan cele na zachód od miasta nie były zajmowane przez Państwo Islamskie.