Ewa Kopacz objeżdża Polskę koleją w ramach kampanii parlamentarnej. I przy okazji zalicza wpadkę za wpadką. A to powącha kotleta jedzącemu obiad pasażerowi pociągu, a to zagai o „narodzie śląskim”, a to oszuka, że nie wiedziała nic o latającym za nią „na pusto” samolocie.
I krok w krok podążają za nią dziennikarze, którzy to wszystko rejestrują. Szkopuł w tym, że nie tylko z „zaprzyjaźnionych mediów”. No ale od czego jest otoczenie, które nad Kopacz czuwa i chyba właśnie doszło do wniosku, że czas zacząć ograniczać straty. Na czym nowa strategia polega, przekonała się na własnej skórze część dziennikarzy w Katowicach.
CZYTAJ WIĘCEJ: Ewa Kopacz stawia loda. WIDEO
Jednym z punktów wizyty Ewy Kopacz w tym mieście była przejażdżka tramwajem. Na nagraniu, które zarejestrowała kamera telewizji Telpol, widać, jak premier – zmierzającej ku tramwajowi – towarzyszy grupa dziennikarzy. Pojazd podjeżdża, drzwi się otwierają, dziennikarze szykują się do wejścia i... tu rozczarowanie. Wejść mogą tylko wybrani.
– Słuchajcie, wsiadają tylko ci dziennikarze, z którymi się umawialiśmy, tak? Nie wszyscy – mówi jakiś mężczyzna. Niektórzy jeszcze próbują, a nuż się uda. – Mogę wskoczyć pierwszy, czy nie mogę? – dopytuje jeden z nich. – Nie, nie – słyszy w odpowiedzi. – Wy nie wejdziecie w ogóle – dowiaduje się jeszcze.
Zobacz wideo (sytuacja z dziennikarzami od 1:30 minuty nagrania):
