Bardzo się cieszę, że ojciec powrócił do zbiorowej pamięci Polaków – powiedział PAP prof. Władysław Tomaszewicz, syn Sergiusza Piaseckiego. Jak podkreślił, przez wiele lat nazwisko i twórczość ojca były w PRL na indeksie. - Dziś cała jego twórczość powinna być już znana Polakom
– ocenił.
"Do bohaterstwa się dojrzewa"
Pośmiertny awans Sergiusza Piaseckiego na stopień kapitana wręczył jego synowi w piątek wieczorem na Powązkach Wojskowych w Warszawie prezydent Karol Nawrocki. Uroczystość odbyła się podczas apelu pamięci poświęconego poległym w wojnie polsko-bolszewickiej, w przeddzień Święta Wojska Polskiego.
Podczas uroczystości prezydent mówił, że burzliwa biografia Piaseckiego pokazuje, iż „do bohaterstwa się dojrzewa”. Przypomniał, że Piasecki był oficerem polskiego wywiadu, uczestnikiem wojny 1920 r., a podczas II wojny światowej żołnierzem AK.
Przez długi czas jego osoba, jego twórczość były na indeksie. Dopiero w roku 1989 zaczęły się legalnie ukazywać jego książki. Wówczas również pojawiło się wiele artykułów prasowych
– powiedział.
Ważnym momentem był także ubiegłoroczny powrót szczątków pisarza do Polski. We wrześniu 2025 r. zostały one sprowadzone z Wielkiej Brytanii i pochowane na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Tomaszewicz zaznaczył, że sprowadzenie szczątków Piaseckiego z Hastings „było możliwe głównie dzięki inicjatywie pana prezydenta Karola Nawrockiego”.
Sergiusz Piasecki pozostaje jedną z najciekawszych postaci polskiej historii i literatury XX wieku. Był przedwojennym agentem polskiego wywiadu, przemytnikiem i przestępcą skazanym na śmierć, więźniem, później żołnierzem Armii Krajowej i szefem grupy egzekutorów wykonujących wyroki śmierci na zdrajcach. Po wojnie uciekł z Polski do Wielkiej Brytanii, gdzie jako emigracyjny pisarz zdecydowanie występował przeciwko komunizmowi.
Zapytany, kim jego ojciec był „naprawdę”, Tomaszewicz nie próbował sprowadzać jego biografii do jednej roli.
"Czeka aż komunistów diabli wezmą"
- To trudno tak jednoznacznie określić. Na pewno był człowiekiem, który przestrzegał pewnych zasad – powiedział. Jak dodał, dla Piaseckiego szczególnie ważne były koleżeństwo oraz współczucie dla słabszych. No i też trzeba powiedzieć, że cały czas konsekwentnie przejawiał postawę antykomunistyczną – podkreślił.
Piasecki, jak przypomniał jego syn, był zdecydowanym przeciwnikiem bolszewizmu. - Pod koniec życia stwierdził, że tylko czeka, aż komunistów w Polsce diabli wezmą i będzie mógł wrócić do kraju. Niestety to nie było mu dane – powiedział Tomaszewicz.
Piasecki urodził się w 1901 r. w Lachowiczach na Kresach. Po wojnie polsko-bolszewickiej został w 1922 r. zwerbowany do Oddziału II Sztabu Generalnego, czyli polskiego wywiadu wojskowego. Jako agent „Kira” działał na pograniczu polsko-sowieckim, jednocześnie zajmując się przemytem.
Po zwolnieniu z wywiadu w 1926 r. zszedł na drogę przestępczą. W lipcu tego roku wraz ze wspólnikiem napadł z bronią w ręku na pasażerów kolejki wąskotorowej relacji Lida–Grodno. Został skazany na śmierć, ale karę zamieniono mu na 15 lat więzienia. Ostatecznie spędził 11 lat w więzieniu na Świętym Krzyżu.
To właśnie w celi rozpoczął działalność literacką. Jego talent odkrył Melchior Wańkowicz, doprowadzając do wydania „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”. Powieść stała się międzynarodowym bestsellerem, a w 1937 r. Piasecki został ułaskawiony.
Podczas II wojny światowej służył w Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Był szefem oddziału specjalnego wykonującego wyroki śmierci na gestapowcach i kolaborantach. W 1943 r. odmówił wykonania rozkazu likwidacji pisarza Józefa Mackiewicza, bezpodstawnie skazanego za rzekomą zdradę.
Po wojnie Piasecki przedostał się na Zachód. W 1946 r., uciekając przed wyrokiem śmierci ze strony UB, posłużył się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Tomaszewicz. To nazwisko przyjęli w Polsce jego żona Jadwiga Waszkiewicz i ich mały syn, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo.
Władysław Tomaszewicz opowiedział, że jako małe dziecko słyszał od matki, że ojciec zginął podczas wojny. - Zresztą nawet mama miała lewe świadectwo zgonu ojca na nazwisko Tomaszewicz – powiedział.
Później dowiedział się jednak, że jego ojciec żyje i przebywa na Zachodzie. Matka bardzo oszczędnie przekazywała mu informacje o Piaseckim, obawiając się konsekwencji ze strony władz komunistycznych.
- Mama obawiała się mówić mi więcej o ojcu, bo w latach 40., 50. mogły spotkać nas nieprzyjemności - naszej rodzinie groziło wywiezienie w głąb Związku Sowieckiego – wspominał Tomaszewicz.
Matka mówiła mu przede wszystkim, że ojciec jest autorem pięknych książek, w tym „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”, oraz że przebywa gdzieś na Zachodzie i nie może wrócić do kraju.
Jednym z niezwykłych elementów tej rodzinnej historii były paczki wysyłane z emigracji. Nadawcą miała być „babcia Stefania”. Tomaszewicz przez długi czas nie wiedział, że za tą postacią krył się jego ojciec.
W przesyłkach znajdowały się m.in. żywność, słodycze i zabawki dla dziecka.
Dziś, po latach, Tomaszewicz może mówić o ojcu otwarcie. Jego zdaniem zarówno powrót szczątków Piaseckiego do Polski, jak i piątkowy awans są ważnymi etapami przywracania go zbiorowej pamięci.
W PRL książki Piaseckiego były objęte zakazem publikacji. Dopiero po 1989 r. jego twórczość zaczęła ponownie ukazywać się legalnie.
Sergiusz Piasecki zmarł 12 września 1964 r. w Walii. Do końca życia pozostał na emigracji.