Niemcy obawiają się, że za niedługo w ich kraju zabraknie gazu, a tym samym energii elektrycznej. Wyraźne zaniepokojenie tym faktem ogłosił premier Bawarii Markus Soeder (CSU). Jak twierdzi - winnym zaistniałej sytuacji jest rząd federalny, który nie przygotował się odpowiednio i prowadzi złą politykę energetyczną.
- Elementem odwrotu od globalizacji będzie zapewne łączenie się państw w strategiczne bloki energetyczne, co przerwie trwający do dziesięcioleci proces tworzenia coraz ściślejszych połączeń energetycznych na świecie. Co więcej, po 40 latach deregulowania sektora energii zachodnie rządy zaczynają sobie teraz zdawać sprawę, że w obecnej sytuacji nie mogą go już pozostawić wyłącznie pod kontrolą "niewidzialnej ręki rynku" - piszą na łamach "Foreign Affairs" eksperci z Uniwersytetu Harvarda i Columbii.
Rząd Niemiec rozważa możliwość wywłaszczenia tej części niedoszłego gazociągu Nord Stream 2, która leży na terytorium RFN i odcięcia jej od reszty rurociągu – informują niemieckie media. Gdyby zdecydowano się wdrożyć ten plan w życie, w następnmym kroku, rury prowadzące z lądu do morza mogłyby zostać podłączone do terminalu LNG.