Przywrócić polską perspektywę
Mamy w ojczyźnie polskojęzyczne media, które obsługują interesy niemieckiego kapitału. Są też takie, które przedstawiają się jako lewicowe lub konserwatywne, a zabiegają o interesy familii Sorosów.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Mamy w ojczyźnie polskojęzyczne media, które obsługują interesy niemieckiego kapitału. Są też takie, które przedstawiają się jako lewicowe lub konserwatywne, a zabiegają o interesy familii Sorosów.
Niedawna manifestacja poparcia dla Rafała Trzaskowskiego okazała się nieco większym wiecem Platformy Obywatelskiej.
Przed drugą turą wyborów prezydenckich, w której zmierzą się Karol Nawrocki i Rafał Trzaskowski, opinia publiczna bawi się, obserwując wygibasy sympatyków wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej. I polityków oraz opiniotwórczych zwolenników tej partii.
Dane dotyczące wzrostu bezrobocia niepokoją.
Adrian Zandberg ma rację: opadła zasłona, za którą koalicja 13 grudnia ukrywała swoją niemoc, lenistwo, brak wizji, małość i nienawiść wobec prawej Polski. Trzeba jednak dodać ważną rzecz – to w znakomitej większości zasłona stworzona przez liberalno-lewicowe media, co zauważyli obserwatorzy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), którzy od kwietnia śledzili wybory w Polsce. I choć skrytykowali również Republikę, my dobrze wiemy, że bez najważniejszej w Polsce, patriotycznej i pluralistycznej stacji domknięcie systemu właśnie by się dokonało.
Popkulturowy, naiwny pacyfizm był i jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech III RP. Nadspodziewanie spokojny geopolitycznie upadek sowieckiej Rosji i bloku tzw. demokracji ludowych nadto uspokoił zarówno staro-nowe elity III RP, jak i znakomitą większość społeczeństwa. A dobrze widziane w lewackich kręgach hasło „patriotyzm jest jak faszyzm” jako swoje przyjęła także część młodych, wykształconych, z wielkich miast, naiwnie wierzących, że czyni to z nich oświeconych Europejczyków. To wszystko osłabiło nasz duchowy układ odpornościowy i sprawiło, że psychospołecznie nie jesteśmy przygotowani na trudniejsze czasy - pisze Krzysztof Wołodźko w "Gazecie Polskiej".
Tajemnicą poliszynela jest, że Donald Tusk to ignorant w sprawach społeczno-gospodarczych. A jego kieszonkowy makiawelizm sprawdza się tylko w bardzo korzystnym otoczeniu politycznym. To prawda, że w polityce krajowej jest najsprawniejszym macherem partyjnym wśród liderów liberalno-lewicowych sił. Na arenie międzynarodowej jego sprawczość była i jest dość mikra – zależał od rozsypującego się układu unijnego, którym trząsł Berlin. I to Polska zapłaci za to, że lider koalicji 13 grudnia żyrował niemiecką politykę migracyjną i energetyczną. Skutki paktu migracyjnego uderzą w nasz kraj w najgorszym możliwym momencie. O tym pisze Krzysztof Wołodźko w najnowszej "Gazecie Polskiej".