Szykują się na marsz
Do Marszu Niepodległości pozostały ponad dwa miesiące, wygląda jednak na to, że władza już szykuje się na to wydarzenie.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Do Marszu Niepodległości pozostały ponad dwa miesiące, wygląda jednak na to, że władza już szykuje się na to wydarzenie.
Gdy zobaczyłem pewien tytuł w sieci, miałem nadzieję, że to wiadomość sprzed kilku tygodni. Niestety nie. Oto bowiem portal wPolityce donosi, że przetrzymywani w areszcie wydobywczym ks. Michał Olszewski i jedna z zatrzymanych urzędniczek poddawani są torturom.
Państwowa Komisja Wyborcza musiała wybrać nie tyle między politycznym zwyczajem a równie politycznym bezprawiem, ile między strachem przed konsekwencjami swych działań w przyszłości lub natychmiastowym niezadowoleniem rządzących. Wraz z „zagłodzeniem” opozycji wygrał strach przed Donaldem Tuskiem, wzmocniony osobistymi antypatiami członków PKW.
„Chcę zmienić polską politykę. Chcę, żeby politycy przestali zaciskać pięści, a zaczęli podawać sobie ręce, żeby nauczyli się ze sobą rozmawiać. Chcę nowej, jasnej, uśmiechniętej Polski” – mówiła we wrześniu 2019 roku Małgorzata Kidawa-Błońska, zaczynając kampanię prezydencką.
Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionowała sprawozdanie PiS. Komisja uwagi miała do wydatków rzędu 3,6 miliona złotych. Komisja pozbawiła dziś największą partię opozycyjną 10 milionów złotych z dotacji i otworzyła perspektywy dla pozbawienia jej subwencji.
Za kilka dni zaczyna się nowy rok szkolny. Od kilku miesięcy trwał w naszym kraju burzliwa debata na temat nowej podstawy programowej. Bardzo mocno ucierpiało nauczanie języka polskiego i historii, ale uwagi zgłaszano do zmian w nauczaniu innych przedmiotów.
Prawie wszyscy komentatorzy sceny politycznej zabierający głos w mediach głównego nurtu zdają się być zgodni, że PiS – czy szerzej obóz Zjednoczonej Prawicy – nie ma szans na utrzymanie pałacu prezydenckiego.
Wydawałoby się, że od wyborów do Parlamentu Europejskiego, Konfederacja będzie na fali wznoszącej.
W latach 2005–2007 część obserwatorów życzliwych Prawu i Sprawiedliwości martwiła się, że partia ta skazana jest na utratę władzy, ponieważ otwiera zbyt wiele frontów równocześnie.
Uwolnienie Marcina Romanowskiego wydawało się największą jak dotąd kompromitacją resortu i quasi-prokuratorów Adama Bodnara. Okazuje się, nie pierwszy zresztą raz, że ludzie ci nie chcą i nie potrafią się zatrzymać.
Ciekawa to taktyka, żeby kompromitację, którą dokleja się nam trochę z przyzwyczajenia, a trochę na podstawie domysłów, przykryć kompromitacją już całkowicie naszą – naszą w stu, a może i dwustu procentach. Tak właśnie zrobiła „Wyborcza”, której dostało się odpryskami ze starcia, które Stonoga przegrał ze Stanowskim.
„Kancelaria Sejmu zwróciła się do Policji o usunięcie płotu z ul. Wiejskiej. Po siedmiu latach barierki znikną spod Sejmu. Sejm Otwarty zamiast Sejmu Twierdzy” – pisał w listopadzie zeszłego roku Szymon Hołownia. Tweet zestarzał się dramatycznie szybko.
Poranek 1 sierpnia 2024 roku przyniósł wiele informacji związanych z obchodami Powstania.
W referendum, jakie odbyło się razem z wyborami w październiku 2023, rząd Prawa i Sprawiedliwości pytał Polaków miedzy innymi o kwestię ewentualnego podwyższenia wieku emerytalnego. Rządzący wówczas Polską ostrzegali, że w przypadku zmiany władzy koalicja udziałem Platformy i PSL może, tak samo jak w 2012 roku, zdecydować o podwyższeniu wielu emerytalnego. Niestety duża część Polaków zignorowała te ostrzeżenia, tak samo jak wszystkie inne, leżące u podstaw pytań referendalnych.
Nie tak dawno przedstawiciele rządu obiecywali, że nie będzie dużego wzrostu cen energii. Aby uspokoić społeczeństwo, w wystąpieniach publicznych mylili procenty ze złotówkami, dzięki czemu ministerialne zapowiedzi nie wyglądały tak groźnie jak rozsyłane przez operatorów prognozy.
W latach 2007–2015 Platforma, choć z upływem czasu coraz rzadziej, nazywana była „partią miłości”, a jej rządy – „rządami miłości”. Jej powrót do władzy odbył się pod innym sztandarem, sztandarem uśmiechu.
Nie tak dawno pisałem dla Niezalezna.pl artykuł na temat dość specyficznej sytuacji, jaka od wyborów do Parlamentu Europejskiego panuje w Konfederacji. Brak jednolitej reprezentacji w PE, dość zagadkowa rezygnacja z prawyborów i nominacja dla Sławomira Mentzena (możliwe skutki tej ostatniej analizował w tekście „Konfederacja – w rozkwicie czy w opałach”) – to wszystko budziło dość krytyczne reakcje wśród wyborców tego ugrupowania. Sprawa ma jednak ciąg dalszy, w którym elementy zabawne mieszają się z dramatycznymi.