Ulubiona fraza Berlina
Od piątku, gdy świat obiegła wiadomość o śmierci Aleksieja Nawalnego, zewsząd popłynęły głosy sprzeciwu wobec dyktatury Władimira Putina.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Od piątku, gdy świat obiegła wiadomość o śmierci Aleksieja Nawalnego, zewsząd popłynęły głosy sprzeciwu wobec dyktatury Władimira Putina.
Rosjanie znacznie zintensyfikowali działania propagandowe w sieci w związku ze zbliżającą się drugą rocznicą napaści na Ukrainę. Kremlowskie trolle przekonują o coraz większej liczbie sukcesów na froncie i rychłym zwycięstwie siepaczy Putina. Uderzają w Zachód, ostrzegając przed dalszym dozbrajaniem Kijowa.
8 lutego minął rok od haniebnego wyroku zasądzonego przez łukaszystów w togach przeciwko Andrzejowi Poczobutowi. To właśnie wtedy polski działacz, członek zdelegalizowanego przez reżim Związku Polaków na Białorusi (ZPB), usłyszał wyrok ośmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. W maju tzw. Sąd Najwyższy odrzucił apelację. Poczobut przebywa w karcerze kolonii w Nowopołocku, jednej z najcięższych placówek na Białorusi.
Władze kolejnego kraju ostrzegły swoich obywateli przed wojną z Rosją. Tym razem mówił o tym norweski minister obrony Bjørn Arild Gram, przemawiając podczas konferencji w Oslo.
Unifikacja, a w zasadzie wchłanianie Białorusi przez Rosję, nabiera rozpędu. Przed kilkoma dniami Władimir Putin ogłosił, że ZBiR (Związek Białorusi i Rosji) utworzy wspólny holding medialny, złożony z dwóch gazet, magazynu i kanału telewizyjnego.
Po tzw. katastrofie lotniczej z sierpnia ub.r., w której zginął Jewgienij Prigożyn, mnożyły się głosy o końcu kierowanej przez niego Grupy Wagnera. Część najemników zdecydowała się bowiem przejść do rosyjskich struktur siłowych, część pozostała na Białorusi w roli instruktorów, zaś jeszcze inni wrócili do Afryki, gdzie wpływy wagnerowców przez lata były sukcesywnie umacniane.
Uzurpator z Mińska jest mistrzem w przypisywaniu innym swoich negatywnych cech i zachowań. Widać to na przykładzie wizyty w Petersburgu. Alaksandr Łukaszenka spotkał się w sobotę z Władimirem Putinem, by wspólnie odsłonić pomnik upamiętniający cywilów ZSRS, którzy zginęli w tzw. wielkiej wojnie ojczyźnianej.
Za nami ponad 700 dni rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Po stronie państw Zachodu widać swoiste „zmęczenie tematem” w kwestii dalszej pomocy dla Kijowa. Tymczasem Ukraińcy coraz częściej mierzą się ze zmasowanymi atakami rosyjskich najeźdźców, którzy wykorzystują całą gamę uzbrojenia, od dronów po rakiety różnego typu, by siać śmierć i spustoszenie, głównie wśród cywilów.
Aresztowania, ranni funkcjonariusze, zdemolowane radiowozy i ulice – to efekt sobotnich starć, do których doszło w Hadze między grupami imigrantów z Erytrei – zwolennikami i przeciwnikami obecnego rządu w tym kraju afrykańskim. – To, co się wydarzyło w Hadze, to przykład importu do państw europejskich wewnętrznych starć i wojen domowych z Afryki i wielu innych miejsc, skąd przybywają imigranci. To ostatnia przestroga dla Polski i Europy, a także zimny prysznic dla wszystkich naiwnych, liczących, że problem imigrantów rozejdzie się po kościach – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceszef Parlamentu Europejskiego.
Od rana strona ukraińska informowała o zmasowanych atakach rosyjskiego agresora, który ostrzeliwuje wiele miejscowości przy użyciu różnych typów rakiet. Ukraińskie siły powietrzne podały, że jeden z pocisków zmierzał w stronę Polski. To kolejna tego typu sytuacja w ciągu ostatnich miesięcy. W obliczu stale utrzymującego się zagrożenia niezbędne jest zwiększenie możliwości szybkiego wykrycia i reakcji na zagrożenia z powietrza. Za takie należy uznać pozyskanie, na mocy umowy z ub.r., dwóch szwedzkich samolotów wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW. Jeden z nich już niedługo zasili polską armię. – Tego typu samoloty na współczesnym polu walki są koniecznością – podkreśla gen. Dariusz Wroński, były dowódca wojsk aeromobilnych.