Bez Tuska nie byłoby Smoleńska
10 kwietnia 2010 roku Donald Tusk usunął się z grona osób, z którymi wypada celebrować jakiekolwiek święto. Rozczarowuje, iż prezydent Duda tego nie rozumie.
10 kwietnia 2010 roku Donald Tusk usunął się z grona osób, z którymi wypada celebrować jakiekolwiek święto. Rozczarowuje, iż prezydent Duda tego nie rozumie.
Krajowa Rada Sądownictwa pogoniła 265 kandydatów na sędziów. Stara kasta postanowiła pokazać środowisku, kto tu rządzi.
Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Krzysztofa Wyszkowskiego za nazywanie Lecha Wałęsy byłym współpracownikiem komunistycznej bezpieki o pseudonimie Bolek – to opis uproszczony, bo sprawa jest nieco bardziej zawiła, ale sprowadza się faktycznie do tego stwierdzenia.
Grabież publicznego mienia, która przez wiele lat funkcjonowała pod nazwą „reprywatyzacja”, to doskonała ilustracja prawdziwych mechanizmów postkomunistycznej Polski. Okradanie państwa odbywało się w najbardziej bezczelny sposób, nikt nawet nie silił się na najmniejszą finezję, nikt nie przejmował się tym, że urzędnicy, sądy, adwokaci poświadczają najbardziej ordynarne kłamstwa.
Gdy oddawaliśmy do druku aktualny numer „GP”, decyzja prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie zgłoszonych przez PiS poprawek do projektów ustaw o SN i KRS nie była jeszcze znana. Na specjalnym zjeździe klubów „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński mówił wprost o tym, iż PiS przyjął wszystkie warunki głowy państwa.
„– Mieszkam na wsi, obserwuję ludzi od 30 lat. To się tliło i nagle doszło do głosu. – Co ma pan na myśli? – Mówię o takim zaprzaństwie, o narodzie gnuśnym, nacjonalistycznym i antysemickim. O lenistwie, brudzie, wewnętrznym niechlujstwie, nieposzanowaniu prawa. Chcieli u nas na wsi zrobić kanalizację. Mówię – no wreszcie. Ale firma wykonawcza pokazała mi listy, jakie dostała od ludzi. »Nie będą Żydy po mojej ziemi orać« – pisali” – oto fragment rozmowy, którą gazeta Michnika opublikowała z Jerzym Stuhrem. O kim mówi aktor w tym cytacie? O wyborcach Prawa i Sprawiedliwości.
Niemające końca atakowanie Polski za wyimaginowane niszczenie Puszczy Białowieskiej jest jednym z podstawowych frontów, jaki Bruksela – wspierana przez totalną opozycję i wszelkiej maści tzw. organizacje pozarządowe zasilane systematycznie a to z Berlina, a to ze spółek z rosyjskim kapitałem – otworzyła przeciwko nam.
Dokumenty, które ujawnia w tym numerze „Gazety Polskiej” Grzegorz Wierzchołowski, wprawiają w osłupienie. Okazuje się bowiem, iż w kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa instytucji superważną funkcję pełni człowiek rodem z komunistycznych służb.
Czasami w „Newsweeku” można trafić na prawdziwą perłę kunsztu dziennikarskiego, tekst-symbol: rzetelności, obiektywizmu, a nade wszystko wiedzy autora. Koneserzy mogli odnaleźć takie cudo w tygodniku Lisa sprzed tygodnia. „Newsweek” po raz kolejny ruszył na łowy. Na celownik – nie pierwszy raz – wziął księdza Tomasza Duszkiewicza, sprawującego posługę w Lasach Państwowych.
Funkcjonariusze komunistycznej Służby Bezpieczeństwa właśnie tracą profity za prześladowanie współobywateli i odbieranie im wolności. Po ponad ćwierćwieczu III RP w końcu powstał rząd, który chciał i był odpowiednio silny, by zabrać przywileje ludziom czerpiącym szczególne uposażenie za pracę na rzecz zniewolenia Polski.
Warto obserwować reakcje niemieckich (w tym także polskojęzycznych) mediów na programy, artykuły przypominające w sposób niezawoalowany sprawców i beneficjentów II wojny światowej oraz wzmiankujące o niewyobrażalnym barbarzyństwie niemieckiego społeczeństwa. Widać gołym okiem, że od rozpoczęcia w Polsce dyskusji na temat reparacji (jeszcze bardzo nieśmiałej i mało konkretnej) Niemcy reagują na nie znacznie bardziej nerwowo.
Właśnie dobiega końca 4-letnia misja ambasadora UE Larsa Faaborga-Andersena w Izraelu. Reprezentant Unii wraca do swej ojczystej Danii i być może jedynym powodem, dla którego warto odnotować ten fakt, jest to, że swym ostatnim briefingiem wysłannik Brukseli dobitnie udowodnił, iż głupota europejskich elit w sprawie walki z terroryzmem naprawdę nie zna granic.
Działania terrorystyczne są naturalną formą walki w świecie islamu. I choć nie jest tak, że każdy muzułmanin jest gotów dokonać zamachu, to zdecydowana większość co najmniej akceptuje te metody, a bardzo wielu członków społeczności, w której jest realizowany plan ataku, wie o nim przed finalizacją.
Uzasadniając decyzję o zawetowaniu ustaw reformujących sądownictwo, pan prezydent Andrzej Duda powiedział, iż przeprowadził bardzo szeroko zakrojone konsultacje. Rozmawiał z wieloma osobami, wielu do niego telefonowało. Mówił o prawnikach, historykach, filozofach. Ale z imienia i nazwiska wymienił jedynie panią Zofię Romaszewską.
Najwyższy czas zacząć pisać szczerze o najnowszej historii Niemiec. Szczerze do bólu. Opowieści o wyplenieniu ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie II wojny światowej można spokojnie między bajki włożyć. Za bestialstwo i zniszczenia konsekwencje poniosła jedynie garstka zwyrodnialców. Reszta spokojnie lub co najwyżej z lekkim stresem odnalazła się w nowej rzeczywistości.
Zawetowanie ustaw o KRS i SN to najgorsze z możliwych rozwiązań. Konsekwencje tej decyzji będą niekorzystne nie tylko dla parlamentarnej większości, lecz także dla samego Andrzeja Dudy. Od razu zaznaczam, iż nie przekonują mnie argumenty z katalogu: prezydent nie mógł inaczej postąpić, został zaskoczony, PiS traktowało go nie fair.
Bojownicy o wolność i swobody obywatelskie wraz z rozprowadzającymi je mediami z wyrachowaniem serwują ludziom ocenzurowany przekaz, jakby komunistyczna instytucja z Mysiej ciągle urzędowała.
Schetyna ogłosił, że organizuje nowy pucz i potrzebuje maksymalnego rozkręcenia emocji społecznych.
- Dla mnie jest zupełnie jasne, iż następują tu daleko idące korzystne zmiany. To bez wątpienia efekt ogromnej energii i determinacji Antoniego Macierewicza, który zresztą z tych cech charakteru jest doskonale od lat znany - mówi \"Gazecie Polskiej\" o sytuacji w MON i wojsku Jarosław Kaczyński.. Cała rozmowa już w środowym wydaniu tygodnika!