Smoleńsk – tu już nie ma pytań
Tusk wypuszczający kilka fejknewsów (podsuniętych już lata temu przez putinowską propagandę) na temat odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego za tę katastrofę i podchwytujący to politycy PO.
Tusk wypuszczający kilka fejknewsów (podsuniętych już lata temu przez putinowską propagandę) na temat odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego za tę katastrofę i podchwytujący to politycy PO.
Giertychowi puszczają nerwy. Patrząc na jego spazmatyczne reakcje, widać, że duet dziennikarzy, Samuel Pereira i Marcin Tulicki, trafił w jego miękkie podbrzusze. Mecenas zaczął imać się coraz brzydszych chwytów.
Dzięki świetnej robocie dwóch dziennikarzy, Samuela Pereiry i Marcina Tulickiego, wyszły na jaw zapisy rozmów Romana Giertycha z Mariuszem Kozak-Zagozdą, twórcą strony SokzBuraka. Strona ta, jak zapewne Państwo wiedzą, jest największym internetowym ściekiem hejtu i ordynarnych fake newsów.
Ostatnia okładka „Faktu” zrobiła więcej szkody niż tysiące działających od miesięcy stron koronasceptyków uznających, że covid to spisek reptilian bądź Żydów. Epatując obrazem kobiety, która sprawia wrażenie bycia w stanie agonalnym, umieszczając napisane wielkimi literami słowa takie jak „umarłam”, „zakrzepy”, „Fakt” z pełną świadomością usiłuje ograniczyć akcję proszczepienną w Polsce.
„GW” przyczepiła się do społecznej kampanii hospicjów perinatalnych. Warto zwrócić uwagę na to, co wywołuje taką jej furię. Chodzi o plakaty z narysowanym dzieckiem w łonie matki (macica jest stylizowana na serduszko) bądź zdjęcia nóżek płodu w 11. tygodniu ciąży.
Nord Stream 2 i nasza suwerenność energetyczna? Kogo to obchodzi. Via Carpatia? Fatalna idea, bo trzeba będzie ściąć drzewa. Jeszcze gorsza – przekop Mierzei. Płaca minimalna, stawka godzinowa, sytuacja ekonomiczna najstarszych? Nuda. Co za to jest najważniejsze?
Big Tech zalazł za skórę kolejnym rządom. Tym razem tak Australia, jak i Kanada zdecydowały postawić się gigantowi Facebookowi, uregulować z nim część kwestii prawnych i obciążyć go odpowiednimi podatkami.
Histeria, jaką nakręcono wokół tzw. podatku od mediów, nie powinna nikogo zaskoczyć, niemniej jest ciekawa, bo jak w soczewce pokazuje sposób, w jaki tresuje się pewną grupę ludzi. Oczywiście samą inicjatywę rządu można krytykować na wiele sposobów.
Wydaje się, że o ostatnim wyczynie środowisk lewicowych i prezydenta Bidena powiedziano już wszystko. Dopuszczenie osób transpłciowych do zawodów kobiecych jest idealnym przykładem tego, jak pod płaszczykiem walki o prawa kobiet dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Widzimy właśnie ostateczną próbę zniszczenia kobiecego sportu.
Prezydent stolicy uznał za stosowne przyozdobić Pałac Kultury i Nauki symbolem Strajku Kobiet – błyskawicą. Było w tym coś naprawdę paskudnego. Potężny moloch Stalina, dodatkowo „upiększony” znakiem mającym kojarzyć się z agresją i walką. Pozostawiając jednak z boku kwestie symboliczne, jest też pozytyw tego typu inicjatyw Trzaskowskiego.
Niedawno opinię publiczną poruszył skandaliczny wpis posłanki Lewicy, odwołujący się do tragedii w Aksum (gdzie wojsko zamordowało 750 chrześcijan). Posłanka Prokop na wieść o masakrze stwierdziła: „To czemu Kościół się tam pchał?” oraz „Czemu nie uszanował miejscowych wierzeń?”.
Republika Środkowej Afryki to bardzo niebezpieczne państwo. Właśnie tam żyje grupka polskich misjonarzy, którzy robią wszystko, by pomóc mieszkańcom tego kraju.
Nigdy nie myślałem, że to napiszę, ale tęsknię za lewicą. Gorzej. Jestem pewny, że nie tylko ja powinienem za nią tęsknić, lecz także cała Polska. Myśl ta mnie naszła, gdy obserwowałem awanturę, która rozegrała się przy okazji najpierw cenzurowania, a potem zablokowania Donalda Trumpa przez platformy takie jak Twitter czy Facebook.
Przyznam się szczerze, że piszę te słowa jako skrajny proszczepionkowiec. Jestem przekonany, że w tym momencie powszechne szczepienia są jedynym sposobem, w jaki możemy poradzić sobie z covidem. Że zaszczepienie się to wyraz osobistej odpowiedzialności.
Jednym z największych światowych hitów literackich ostatnich lat jest zekranizowana seria książek z gatunku fantasy „Mroczne materie”. Świat tam przedstawiony, mimo że fikcyjny, odnosi się do naszego. Co więcej, wymyślona rzeczywistość jest tak naprawdę rodzajem deklaracji politycznej autorów (zarówno pierwowzoru literackiego, jak i filmów).
Warto zwrócić uwagę na to, czym król Europy, Donald Tusk, zajmował się przez ostatnie tygodnie. Podczas jednych z najcięższych i najważniejszych negocjacji w dziejach naszej obecności w Unii Europejskiej król Europy... nie zrobił właściwie nic.
Zbliża się Boże Narodzenie, więc spokojnie możemy założyć, że na kilka dni, a może nawet tygodni większość naszych celebrytek-rewolucjonistek odłoży swoje radykalne przekonania do szuflady.
Jak kłamać, to z rozmachem. Zapewne ta myśl przyświecała liderkom Strajku Kobiet i tabunom dziennikarzy z mediów takich jak Onet, TVN czy „GW”, gdy puścili narrację o „katowanych kobietach na ulicach Warszawy”. Prawda okazała się inna.
Próba powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością na nowo rozpaliła dyskusję o UE. Sytuacja jest, delikatnie rzecz ujmując, faktycznie „nieciekawa”. Po raz kolejny, z „podpuszczenia” Niemiec, usiłuje się tylnymi drzwiami przemycić zasady, które kompletnie zmienią fundamentalne zasady Unii.
Nie milkną echa po zadymach podczas Marszu Niepodległości. Platforma oczywiście skorzystała z okazji. Jej przekaz jest wiadomy i już nadawany przez wszystkie jej funkcyjne media związane: bandyci wyleźli na ulice i, zapewne na rozkaz Kaczyńskiego, zaczęli demolować miasto.