Grzegorz Miecugow w wywiadzie dla „Super Ekspresu” zrównuje zachowanie Oskara W. z początkami niemieckiego terroru wobec Żydów. Podczas Przystanku Woodstock dziennikarz TVN został zaatakowany przez młodego mężczyznę trzymającego w ręku tabliczkę z napisem „TVN kłamie”.
- W gruncie rzeczy [Oskar W.] dopuścił się rzeczy drobnej, ale takich drobnych rzeczy nie należy odpuszczać, ponieważ szybo może się okazać, że będziemy mieli do czynienia ze sprawami znacznie poważniejszymi – mówi Miecugow i dodaje:
- W latach 30. XX wieku od małych incydentów zaczął się terror nazistowski. Porządni obywatele odwracali wzrok, kiedy widzieli rozbijane szyby żydowskich sklepów, a kilka lat później był Holocaust – oznajmia w wywiadzie dziennikarz TVN.
Miecugow jest zdania, że zachowanie Okara W. nie ma nic wspólnego z hasłem "Róbta, co chceta":
- Czyn tego faceta nie ma nic wspólnego z tym hasłem. Jeśli twierdzi się inaczej, to spłaszcza się jego przekaz. (…) Oskar W. pokazał tylko, że nie znajduje innej formy zaistnienia, jak tylko lżeniem i biciem. To jest nie do zaakceptowania. Ten człowiek jest zawodowym zadymiarzem i wielokrotnie mu do tej pory odpuszczano kiedy lżył prezydenta, Jurka Owsiaka, czy Jerzego Buzka. Tym razem nie ujdzie mu to na sucho – deklaruje Miecugow.
Przypomnijmy, że długowłosy chłopak wszedł na scenę, kiedy Grzegorz Miecugow w rozmowie z Arturem Andrusem mówił o kardynale Nyczu, że zwołał konferencje prasową przed dniami młodzieży w Krakowie. Wtedy na scenie pojawił się człowiek z tabliczką "TVN kłamie". Uderzył dziennikarza i został zrzucony przez ochronę ze sceny.
Po całym zdarzeniu Miecugow kontynuował swoje wystąpienie pytając młodych czy to dobrze, że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie.
Źródło: Super Express,niezalezna.pl
JW