• Budimex odwołał się od wyników aukcji elektronicznej, ale to nie zagraża inwestycji w Radomiu.
• Mimo trudnej sytuacji na rynku budowlanym Portom Lotniczym uda się sporo zaoszczędzić na budowie radomskiego terminala.
• Inwestycja w Radomiu to jedyny sposób na poprawę warunków podróży lotniczych na Mazowszu.
Porty Lotnicze (PPL) dokonają wyboru wykonawcy terminala Portu Lotniczego Warszawa – Radom im. Bohaterów Radomskiego Czerwca 1976 roku na podstawie aukcji elektronicznej. Najniższą ofertę złożyła firma Mirbud, ale jej wysokość jest na razie objęta tajemnicą postępowania. Wyniki aukcji kwestionuje Budimex, który twierdzi, że z powodów technicznych nie mógł złożyć ostatecznej oferty. Dlatego Budimex złożył skargę do Krajowej Izby Odwoławczej – KIO nie określiła jeszcze terminu rozprawy. To jednak nie stanowi zagrożenia dla realizacji inwestycji.
Bitwa o terminal
Mariusz Szpikowski, prezes Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze zapewnia, że mimo skargi Budimexu harmonogram prac budowlanych nie jest zagrożony. PPL planują podpisanie umowy do połowy marca, gdy rusza sezon prac budowlanych, więc tym bardziej PPL nie muszą się spieszyć z zawieraniem kontraktu i mogą spokojnie czekać na decyzję KIO.
- Wcześniejsze rozstrzygnięcie i tak nie przyspieszy rozpoczęcia prac właśnie ze względu na przepisowy początek sezonu budowlanego odzwierciedlany w zapisach umowy
– wyjaśnia Mariusz Szpikowski.
Prezes PPL wskazuje, że procedura wyboru wykonawcy toczy się po myśli Portów Lotniczych. Udało się bowiem skrócić czas budowy, ponieważ uczestnicy przetargu zadeklarowali, że wybudują obiekt w ciągu 22 miesięcy, choć KIO określiła termin realizacji inwestycji na 26 miesięcy. Niższe niż można było się spodziewać okazały się też oferty cenowe, gdyż Mirbud zaproponował za swoje usługi 241,5 mln zł, Budimex - ponad 322 mln zł, a Hochtief więcej niż 335 mln zł. Porty Lotnicze zarezerwowały na inwestycję 275 mln zł.
Podczas aukcji elektronicznej potencjalni wykonawcy mogli obniżyć swoje ceny i tak też się stało, bo np. Budimex zszedł z ceną o kilkadziesiąt milionów złotych. Szpikowski nie kryje, że spodziewał się takiego właśnie scenariusza.
– Gdy w Radomiu pytano mnie, czy będą chętni na budowę terminalu, to odpowiedziałem, że spodziewamy się raczej „bitwy o terminal”. To się właśnie dzieje i korzysta na tym PPL
– mówi Mariusz Szpikowski.
Lotnisko potrzebne dla pasażerów z Mazowsza
Szef PPL wskazuje, że sytuacja z przetargiem jest korzystna pomimo trudnych warunków rynkowych. Firmy budowlane starają się bowiem raczej podnosić ceny swoich usług i maksymalnie wydłużyć czas realizacji inwestycji infrastrukturalnych. Porty Lotnicze konsekwentnie realizują projekt w Radomiu, który jest kluczowy dla rozwoju ruchu lotniczego w Warszawie i na Mazowszu, a tym samym ma też istotny wpływ na cały polski rynek.
To dlatego, że Radom przejmie znaczną część ruchu czarterowego i niskosztowego z Lotniska Chopina. Tym samym Warszawa będzie mogła rozwijać się jako port tranzytowy, hub lotniczy.
– Zapewnimy w ten sposób Warszawie miejsce na głównych szlakach komunikacyjnych poprzez rozwój ruchu przesiadkowego
– argumentuje Mariusz Szpikowski.
Prezes Portów Lotniczych wskazuje też, że dzięki otwarciu w 2022 roku lotniska w Radomiu poprawią się warunki podróżowania na Mazowszu. Przyrost ruchu lotniczego jest tak dynamiczny, że gdyby nie port Warszawa-Radom już za kilka lat mieszkańcy Mazowsza stanęliby przed dylematem: albo zrezygnować z podróży lotniczych - bo Warszawa nie będzie w stanie ich obsłużyć - albo zdecydować się na podróżowanie z lotnisk np. w Katowicach, Krakowie bądź Rzeszowie.
Sytuacja związana z obecną budową lotniska w Radomiu pokazuje, że tym bardziej nie wskazane było inwestowanie w rozbudowę lotniska w Modlinie. Skoro radomskie lotnisko powstanie później niż zakładano, to w przypadku Modlina także można by się spodziewać znacznego wydłużenia harmonogramu prac, przynajmniej o 2 lata oraz – jak pokazuje rynek – jeszcze większego wzrostu kosztów inwestycji w Modlin. Pasażerów, głównie mieszkańców Mazowsza, na to po prostu nie stać.