Huta "Częstochowa" to w ostatnim czasie ulubione miejsce wizyt członków rządu Donalda Tuska. Rok temu gościł tu również kandydat na prezydenta RP, Rafał Trzaskowski. Zakład ten, który upadł w 2024 roku, został przejęty przez należącą do Skarbu Państwa spółkę Węglokoks, a w maju 2026 roku dołączyła do niej Agencja Mienia Wojskowego (AMW).
Rząd "wybrał" właśnie ten zakład do ratowania. Na uruchomienie produkcji dla zbrojeniówki huta otrzymała blisko 100 mln zł. Należy jednak podkreślić, że strata "Częstochowy" za ubiegły rok wyniosła ponad 230 mln zł. Kontrastuje to z sytuacją innych państwowych zakładów z grupy Węglokoksu. Huty "Pokój" w Rudzie Śląskiej oraz "Łabędy" w Gliwicach do dziś nie otrzymały blisko 200 mln zł na rozwój, które przyznano im jeszcze w 2023 roku.
Tłumaczenia Agencji i milczenie spółek
Huta "Częstochowa" to obecnie jedyny zakład w Polsce posiadający zdolności produkcyjne hartowanych blach grubych, niezbędnych dla polskiego przemysłu obronnego. Rzecznicy prasowi huty (Jacek Noszczyk) oraz Węglokoksu (Michał Łuczak) nie odpowiedzieli na pytania o kondycję finansową zakładu. Jak jednak wyjaśniał portal wnp.pl, powołując się na Łuczaka, sytuacja obu hut z tej samej grupy jest skrajnie różna. Huta "Łabędy" „jest przedsiębiorstwem prowadzącym stabilną działalność od wielu lat, z ugruntowaną pozycją rynkową”, podczas gdy "Częstochowa" rozpoczynała działalność po długim postoju i wszystko należało tam budować od początku.
Do gigantycznej straty odniósł się natomiast Jakub Szczepański, rzecznik prasowy AMW, tłumacząc, że strata rzędu 232 mln zł dotyczy okresu, w którym zakład przechodził proces odbudowy, a Agencja nie była jeszcze współwłaścicielem spółki. Jak podkreślił, przywrócenie zdolności produkcyjnych wymagało znacznych nakładów. Rzecznik uciął jednak pytania o szerszy kontekst działań państwa, stwierdzając krótko:
"Agencja Mienia Wojskowego nie zajmuje się polityką ani nie odpowiada w imieniu rządu".
"Od kryzysu do kryzysu". Brak strategii rządu
Sytuację na rynku stali w Polsce zdominował kapitał zagraniczny – liderem jest ArcelorMittal Poland (odpowiadający za ok. 70 proc. produkcji), do którego należą zakłady m.in. w Dąbrowie Górniczej, Krakowie i Sosnowcu. Działają też huty "Zawiercie" (CMC Poland) oraz "Ostrowiec" (Celsa).
Państwowe zakłady są znacznie mniejsze, a w ubiegłym roku zamknięto hutę "Królewska" w Chorzowie.
Brak spójnej polityki rządu wobec tego strategicznego sektora punktuje poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.
– Generalnie obecny rząd nie ma żadnej strategii dla hutnictwa. Cały ten sektor przemysłu traktuje "od kryzysu do kryzysu" – ocenia w rozmowie z Niezalezna.pl polityk PiS.
Wieczorek zwraca uwagę na dramatyczną sytuację huty "Pokój" oraz niejasną przyszłość huty "Łabędy", z której – mimo osiąganych zysków – wyprowadzane są ogromne kwoty na ratowanie innych podmiotów, zamiast na inwestycje.
– Uważam, że dzisiejsza polityka ma na celu wyłącznie uspokajanie nastrojów przed wyborami. A, jeżeli nie zostanie pokazany realny pomysł, to krok po kroku, huta po hucie, przemysł metalurgiczny będzie padać
– ostrzega poseł. Jak dodaje, fatalne nastroje potwierdzają dane agencji ratingowych (wskaźnik PMI) – Polska znalazła się na 29. miejscu wśród 32 badanych krajów, z perspektywą negatywną.
Receptą, według Wieczorka, jest powrót do programu inwestycyjnego zapowiadanego w 2023 roku oraz wypowiedzenie unijnego systemu handlu emisjami (ETS), o co postuluje prof. Przemysław Czarnek. Bez tego polskie hutnictwo nie odzyska konkurencyjności na świecie. – Bez silnego hutnictwa trudno mówić o gospodarce i o mocnym przemyśle zbrojeniowym. To podstawowy łańcuch naszego bezpieczeństwa – podsumowuje.
Związkowcy zapowiadają protesty: "Zielony Ład nas niszczy"
Strona społeczna nie zostawia na działaniach rządu suchej nitki. Artur Jacek Wilkoń, wiceprzewodniczący największej w Polsce Federacji Hutników i Metalowców oraz szef "Solidarności" w hucie "Łabędy", wprost wskazuje winnych zapaści.
– Dzisiaj cena energii w Polsce jest dla nas zabójcza – mówi w rozmowie z Niezalezna.pl. Związkowiec krytykuje rządowy projekt ustawy o wsparciu firm energochłonnych, który w praktyce wyklucza hutnictwo, ponieważ nie obejmuje zakładów korzystających wcześniej z innych form pomocy.
Wilkoń podkreśla, że polskie huty tracą rynek rok do roku, przegrywając z krajami Unii Europejskiej, takimi jak Niemcy, gdzie przemysł otrzymuje wysokie dopłaty do energii. Dodatkowym gwoździem do trumny jest polityka klimatyczna UE. – Założenia Zielonego Ładu dają tyle, że tracimy konkurencyjność – zaznacza.
Związkowcy i pracodawcy mówią dziś jednym głosem: potrzebne jest nowe prawo i realne wsparcie, by utrzymać miejsca pracy w Polsce. Ratowanie jednego zakładu w celach wizerunkowych nie uzdrowi sytuacji.
– Dzisiaj hutnictwo to suwerenność! Jak chcemy produkować uzbrojenie, nie posiadając własnej stali? Jedna wybrana huta "Częstochowa" tego nie rozwiąże. Tu trzeba walczyć o cały sektor, nie o jedną firmę
– apeluje Artur Jacek Wilkoń.
Związkowcy nie zamierzają biernie przyglądać się upadkowi branży. Prowadzą napięty dialog ze stroną rządową, ale z powodu braku realnych rozwiązań, zapowiadają wyjście na ulice. – W najbliższym czasie planujemy dalsze protesty – zapowiada wiceszef Federacji Hutników i Metalowców.