Potomkowie bolszewickiej dziczy
Kiedy zaczęliśmy wspominać dzieło Jana Pawła II, w mediach społecznościowych pojawiła się lawina wulgarnych, obscenicznych wpisów pod adresem polskiego papieża, Kościoła i ludzi wierzących.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Kiedy zaczęliśmy wspominać dzieło Jana Pawła II, w mediach społecznościowych pojawiła się lawina wulgarnych, obscenicznych wpisów pod adresem polskiego papieża, Kościoła i ludzi wierzących.
Od dwóch tygodni żyjemy w zupełnie nowej rzeczywistości. Atak na Jana Pawła II TVN-u i części mediów sprzyjających PO zmienił coś bardzo poważnie w naszym społeczeństwie, w emocjach je kształtujących.
Rzadko odwołuję się w publicystyce do symboliki religijnej i staram się tylko w ostateczności podpierać wiarą, w której mnie wychowano. Tę rolę zostawiam duchowieństwu i lepszym ode mnie. Pojawiają się jednak chwile w życiu narodu, kiedy bardzo mocno powinno się stanąć w obronie tego, w co się wierzy, tego, co naprawdę ważne. Taki moment nadszedł.
Pełnomocnik matki chłopca, który był ofiarą pedofila z Platformy Obywatelskiej, oświadczył zgodnie z prawdą, że nie ma powodów, by uważać, iż śmierć nastolatka miała cokolwiek wspólnego z publikacją Radia Szczecin.
Bardzo wiele osób pyta mnie, co tak naprawdę wydarzyło się w Polsce w ostatnich dniach. Jak to możliwe, że stacja założona przez współpracowników bezpieki urządza gorszą niż w czasach komuny nagonkę na papieża? Jak to możliwe, że w związanej z tą stacją partii funkcjonowało kilku agresywnych pedofilów, a karani za to są dziennikarze, którzy to ujawniają? Mało tego, dziennikarze, ich koledzy, a nawet rodziny dostają groźby śmierci pod wpływem nagonki organizowanej przez polityków. Wielu ludzi tłumaczy to mniej lub bardziej trafnymi kalkulacjami politycznymi. Rzeczywiście te kalkulacje były mało trafne, bo PO bardzo na tym traci, ale jej działacze sądzili, że będzie inaczej. Byli przekonani, że odwrócą uwagę od gigantycznej i niewyjaśnionej afery we własnym środowisku, a przy okazji zza węgła ostrzelają niepokornych dziennikarzy. Ale to, że pomylili się w kalkulacjach, nie oznacza, że ich nie było.
TVN, założony przez agentów komunistycznej bezpieki, zaczął doceniać zapisy w aktach Służby Bezpieczeństwa. Kiedy opisywały one historię powstania tej stacji, uznawali je za niewiarygodne. Tymczasem dzisiaj wszystkie zapisy w tych aktach traktują jak prawdę objawioną.
Trzy lata temu obecny świat wydawał się absolutnie stabilny. Rosja wprawdzie zagrażała agresją Ukrainie, ale mało kto wierzył w wielką wojnę. USA konkurowały z Europą, jednak generalnie wielkich zmian to nie wprowadzało. Świat przeżywał dziesięcioletni okres rozwoju zdominowany przez chińsko-amerykańską rywalizację gospodarczą.
Afera śmieciowa w Warszawie, która najprawdopodobniej zatopi PO, uniemożliwiając jej przejęcie władzy, co rozpocznie proces destrukcji tej partii, jest i symbolicznie, i politycznie wielkim wydarzeniem. Partia, która brała udział w rządach rozkradających Polskę, współodpowiedzialnych za tragedię smoleńską, a już na pewno za jej tuszowanie, nie została za to rozliczona, a zostanie rozliczona za machlojki przy utylizacji śmieci.
Ostatnio ujawnione informacje potwierdzają, że na jesieni zeszłego roku byliśmy o krok od użycia przez Rosję broni atomowej. Kreml miał zostać powstrzymany przez akcję Chin i Indii.
Gdyby porównywać sukcesy polskiej polityki zagranicznej z ostatnich dziesiątek lat, a może epok, to do największych należy zaliczyć obecny szczyt w Warszawie, czyli spotkanie prezydenta Bidena z polskimi władzami, ale też tzw. Bukareszteńską Dziewiątką reprezentującą wszystkie państwa naszego regionu.
Druga w ciągu roku wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych Josepha Bidena w Polsce to nie jest kwestia kurtuazji ani nawet pokłosie chęci podtrzymywania dobrych relacji. Wygląda na to, że prezydent ma jeszcze konkretne, dotyczące interesów amerykańskich zadanie, z którym przyjeżdża do naszego kraju.
Dobiega końca błyskotliwa kariera Radosława Sikorskiego – człowieka, który od początku stworzył wizerunek kogoś zupełnie innego, niż był w rzeczywistości. Przemycane gdzieś w jego otoczeniu próby połączenia go przez nazwisko z byłym wodzem naczelnym II RP to tylko groteskowy fragment tej rzeczywistości, tak jak suflowanie arystokratycznych korzeni człowiekowi o manierach jaskiniowca.
Wprowadzenie przez Donalda Tuska nienawiści wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a na polityczne salony Palikota, kpiny z ofiar katastrofy smoleńskiej – to był, jak się okazuje, tylko początek. Ataki na świętego Jana Pawła II to zatrważająca, ale „logiczna” kontynuacja. Jan Paweł II był postacią, którą Polacy ocenili jako najważniejszą w naszej historii. Stosunek do jego osoby najbardziej nas łączył. A żeby osłabić wspólnotę, trzeba zaatakować podstawy więzi społecznej. Zatem z punktu widzenia tej diabelskiej strategii cel był jasny… - mówi w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotr Gliński. Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”, który od dziś dostępny jest już w kioskach i prenumeracie cyfrowej.
- Pierwszy raz w naszych dziejach ktoś walczy o naszą wolność. Pod tym względem mamy wielkie szczęście. To nasza wspólna wojna. Ukraińcy walczą o naszą wolność. Każdy, kto nie jest analfabetą, jeśli chodzi o podstawowe założenia rosyjskiego imperializmu, powinien to rozumieć - powiedział w rozmowie z Katarzyną Gójską i Tomaszem Sakiewiczem dla "Gazety Polskiej" minister spraw zagranicznych RP, prof. Zbigniew Rau.